Z dzieckiem do kina

Przed pojawieniem się dziecka chodziliście na wszystkie premiery kinowe i byliście na bieżąco z nowościami. Jak jest teraz? Urodziło się dziecko i nagle zasiadasz przed telewizorem i oglądasz „odgrzewane kotlety”. Jak masz babcie, dziadka czy też życzliwych znajomych i nie boisz się z nimi zostawić małego dziecka- to masz szczęście, od czasu do czasu możecie wyrwać się na jakąś premierę.
Taki jest potencjalny scenariusz jeśli chodzi o takie rozrywki jak kino. I warto podkreślić, że jest to jedynie potencjalny scenariusz.
Ile z Was wie że istnieją seanse dla rodziców z dziećmi i nie są to bajki? Ja nie wiedziałam. No ale jako niegdyś wytrawna kinomanka, trudno było mi pogodzić się z tym, że po urodzeniu dziecka raczej z kina co tydzień będę musiała zrezygnować.
Okazuje się, że nie musi być aż tak źle.
Jak tylko odkryłam możliwość pójścia z dzieckiem do kina na „normalny film” i nikt nie będzie się przejmował podczas tego seansu, że moje dziecko płacze, biega, raczkuje, jest karmione czy też przewijane byłam w siódmym niebie.
Zaczęłam chodzić na seanse dla rodziców z dziećmi jak N. miał ok. 9 miesięcy i uważam, że było to zdecydowanie za późno. Od tego momentu nasza przygoda kinowa zaczęła się na dobre, choć przyznam, że jest co raz trudniej.
Oczywiście, że można powiedzieć, że w dużym mieście jest łatwiej- są multiplexy, które mają taką ofertę. Jednak dochodzą mnie słuchy, że takich inicjatyw i to z wyłącznej woli lokalnej społeczności mam jest dużo więcej. Wystarczy tylko chcieć i być zainteresowanym taką inicjatywą. Jeśli w Waszych mniejszych miejscowościach nie ma takiej oferty w kinie, może warto pójść, porozmawiać i zaproponować seanse dla rodziców? Być może właściciele mniejszych kin w ogóle nie wpadli jeszcze na taki pomysł bo zupełnie nie wiedzą, że jest taka potrzeba.
Jak wygląda wyprawa do kina z dzieckiem?
No jasne, że trzeba wyposażyć się w prowiant, pieluchy ( w niektórych kinach dostępne za darmo we wszystkich rozmiarach) i wszystko czego potrzebuje dziecko. Później wystarczy się tylko zrelaksować.
Oczywiście, że im mniejsze dziecko w kinie tym mniej problemów, bo taki maluszek, który ma kilka miesięcy raczej przesypia cały seans.
Jeśli chodzi o większe dziecko- raczej pomimo takiej możliwości relaksu musimy przyzwyczaić się do oglądania filmu z perspektywy pierwszego rzędu. A to z tego względu, że raczkujące dzieci wymagają trochę więcej uwagi ale i miejsca. W Multikinie przestrzeń pomiędzy ekranem, a pierwszym rzędem staje się na te kilka godzin salą zabaw z matami edukacyjnymi, klockami czy zabawkami. I nie musisz się martwić o to czy w ciemności kinowej znajdziesz swoje dziecko, bo podczas takich seansów nie panuje zupełny mrok, więc bez obaw- nie zdarzy się tak, że do piersi przystawisz nie swoje dziecko.
Im dziecko starsze tym zaczyna odkrywać kinowe schody. I nagle widzisz nową perspektywę ekranu- oglądanie filmu ze schodów. Jest ciekawie, co 5 min widzisz film z innej wysokości. IMG_3390
Dwie godziny seansu to magiczna granica po której wszystkie dzieci na sali zaczynają się denerwować i te chodzące już powoli zmierzają korytarzem w kierunku drzwi wyjściowych.

Podsumowując, wyjście z dzieckiem do kina to przygoda, za każdym razem wygląda to inaczej i co innego może nas zaskoczyć. Ale za każdym razem wracałam zadowolona, z uśmiechem na twarzy i z fajnym uczuciem że wzięłam dziecko pod pachę zrobiłam coś dla siebie.

9 komentarzy

  1. O tak, tak, potwierdzam – w małych miejscowościach również da się! Właśnie w mojej miejscowości z inicjatywy mieszkańców (oczywiście mam) w miejscowym kinie ruszyły seanse dla matek z dziecmi. Wszystkie matki skaczą z radości 🙂 bo matki też chca zrobic coś dla siebie 🙂
    PS. Nigdy nie rozkminialam tego że mogłabym w kinie przystawić do piersi nie swoje dziecko, hehe będę uważać ;):)

  2. Oby więcej takich akcji dla matek z dziećmi!
    To bardzo ciekawe, choć jakoś nie wyobrażam sobie oglądania filmu i martwienia się, co robi dziecko. Hałas, ciągłe zerkanie na dziecko – to ja już chyba bym wolała kapcie i domową kanapę. Filmy i tak można szybko obejrzeć w domu. Jednak jeśli ktoś tak lubi, to czemu nie. 🙂

    • Matki mają oczy dookoła głowy- więc da się tak oglądać film.:) Choć jak pisałam oczywiście z małym dzieckiem jest dużo łatwiej

  3. Przyznam, że z bardzo małym dzieckiem to jednak nie poszłabym do kina, bo w sumie ciężko byłoby się skupić na filmie, raz pilnowanie malucha, a dwa ogólny hałas… To nie dla mnie. Z synem byliśmy w kinie pierwszy raz jak miał ponad 3 lata i z córką też pewnie pójdzie w podobnym wieku.

    • Głos jest ściszony a w sali cieplej niż zwykle. Trezba podkreślić, że nie jest to kino dla dzieci…ale dla rodziców;)

  4. Wspaniale, że w niektórych miejscach jest taka możliwość! Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, ale to musi być naprawdę fajna sprawa dla osób z dziećmi. Nie wyobrażam sobie, żeby na normalny seans ktoś przyszedł z dzieciakiem, które krzyczy, płacze i łazi po sali, ale z drugiej strony, dlaczego odbierać możliwość wyjścia do kina rodzicom, które nie mają z kim zostawić swoich pociech? Seanse dla rodziców to idealne rozwiązanie 🙂

Zostaw odpowiedź

Nawigacja