Rodzicu, temperamentu nie zmienisz!

Wszyscy jesteśmy „jacyś”. Mamy swoje wady i zalety, pewnie większość z nas jest w stanie wymienić swoje wady, z zaletami gorzej. Bez obaw aby widzieć zalety trzeba się trochę nad sobą napracować. Nie mówiąc już o widzeniu zalet w ludziach wokół nas. Jako rodzice małego dziecka widzimy w nim same zalety. Wszyscy wiedzą przecież że takie „małe pączki” zbudowane są wyłącznie z zalet i słodkości.

Wraz z tym jak dziecko dorasta zaczynamy zauważać różnice , głównie między sobą a nim. Wkurza nas nieziemsko jak dziecko robi coś nie tak jak powinno albo tak jak sami byśmy tego chcieli. Nie daj Boże masz już dziecko w wieku szkolnym.Tutaj dopiero zaczyna lecieć krytyka, jeśli nie bezpośrednio do niego to do osób trzecich. Tego nie umie , tamtego nie potrafi….nie lubi….nie chce…

To jaką ktoś ma osobowość możemy  stwierdzić dopiero około 16-18 roku życia, ale temperament to co innego. Różnimy się od siebie i najbardziej bolesne jest gdy nasze dziecko okaże się osobą o zupełnie innym temperamencie niż my.

Są dwa trudne skrajne przypadki. Jeden dotyczy dzieci, które swoją żywiołowością, dociekliwością i gadatliwością przeskakują 3 razy swoich rodziców. Takie dzieci mogą być uznawane za „niegrzeczne”, nietaktowne lub zwyczajnie wkurzające dla swoich opiekunów. W większości przypadków takie dzieci są strofowane co kompletnie zabija ich kreatywność.

Drugi przypadek jest taki że dziecko przebojowego rodzica jest nieśmiałe, potrzebuje więcej czasu na adaptacje do danych sytuacji lub nie jest aktywne podczas zajęć grupowych czy występach. Skrępowanie pojawia się także przy kontaktach z dobrze znaną rodziną. Takie dzieci są „wypychane przed szereg” przez rodziców, którzy bardzo często podpowiadają im jak się zachować w danej sytuacji. Przynosi to jednak zazwyczaj odwrotny skutek.

Owocem takich sytuacji jest niestety osłabiona albo dosadnie mówiąc złą relacja dziecko- rodzic. Każdy ma na to swoje wytłumaczenie, ale relacja ta nigdy nie będzie lepsza gdy nasz młody człowiek nie będzie lubił sam siebie.

Najpierw chcemy by dziecko było bardzo do nas podobne, a jak już jest podobne to te cechy wkurzają nas w nim najbardziej. Wiem coś o tym. Jedynym wyjściem z sytuacji wydaje mi się głęboki oddech i silna świadomość, że nasze dziecko jest zupełnie odrębną osobą.

1 komentarze

  1. Świetnie opisałaś te dwa skrajne przypadki. Dziecko nieśmiałe to tak jakbym widziała siebie w dzieciństwie. Mam nadzieję, że że uda mi sie uniknąć tych błędów

Zostaw odpowiedź

Nawigacja