wychowanie

10 Posts Powrót do strony głównej

Siku, kupa, dupa, kibel…

Nastaje taki czas, że pielucha przestaje wystarczać a słownictwo wykracza poza ramy „papa”, „mamusiu kocham Cię” i „ nieeeee!!!”. Większość rodziców pieje z zachwytu z powodu zdobytych nowych umiejętności. Oczami wyobraźni widzi już swojego potomka dojrzałego, poważnego… wchodzącego w dorosłość z dumą i kieszenią pełną doświadczenia. Dobrze wiem, kochani, jakie to uczucie.  Nasze poczucie dumy  jednak pewnego dnia burzy śmieszkowato wypowiedziane słowo DUPA lub opcjonalnie KUPA albo odpowiedz na każde pytanie w postaci wyrażenia KIBEL. Oczy szeroko Ci się otwierają a z ust wypływa zdziwienie: „kochanie, no co Ty mówisz?! To brzydkie słowo…”. W kuchni półsłówkiem mówisz to drugiej połówce razem z przypuszczeniem że z pewnością aniołek przywlókł takie wyrażenia z przedszkola – kolebki zła. Gdy upomnienia nic nie dają dzieciak zaczyna prowadzić konwersacje z babcią: -co jadłeś w przedszkolu? -kupę i siku -chcesz do toalety? -jadłem kupę w kiblu! -nie mów tak brzydko! -kibel! siku! kupaaaaaa! Twarz rodziców okrywa…

Twoje dziecko wymusza? Gratuluję!

Płacze, krzyczy, piszczy, jęczy, wiesza się u nogi, nie da się odłożyć- czemu to ma służyć? Wymusza, to jasne powie Ci to babcia, ciocia, mama, teściowa, koleżanka. Też tak uważasz? Gratuluję! Już wkrótce Twoje dziecko otrzyma Nagrodę Nobla. Nie jestem niestety przekonana o tym czy będzie to akurat pokojowa Nagroda Nobla, bo taki wrzask czasem może wywołać nie tylko trzęsienie ziemi ale Ty sam masz ochotę sięgnąć po jakiś karabin. Często zastanawiam się skąd taka opinia i przekonanie że dziecko kilkuletnie, ba nawet kilkumiesięczne albo kilkutygodniowe potrafi ogarnąć skomplikowany plan. Żeby nie powiedzieć, że ten kilkumiesięczniak pomimo tego, że sika a pieluchę to w swojej głowie knuje misterną taktykę polegającą na połączeniu związku przyczynowo-skutkowego i tego jak skutecznie zniszczyć Ci dzień. Dziecko to tylko dziecko, robisz wszystko by było mu dobrze. Jesteś dorosły zawsze wiesz lepiej od niego, masz większe doświadczenie. Wykluczone, dziecko nie może Tobą rządzić. Jakby tak było…

Jak nie prośba to groźba

Niektórzy rodzice twierdzą, że trudny wiek dziecka zaczyna się od urodzenia. Jest jedno ale, dopóki dziecko nie mówi uważamy że nic nie rozumie. Niektórzy tkwią w takim przekonaniu nawet do 3 bądź 4 roku życia dziecka. Co tu dużo gadać, jeśli nie rozumie, możemy robić z dzieckiem co nam się tylko podoba. Schody zaczynają się gdy myślimy, że nasze dziecko dorosło do roli kompana, ale coś tu nie gra. Chcemy mieć towarzysza, który myśli i robi wszystko dokładnie tak jak my. Co wtedy gdy uświadamiamy sobie, że mały człowiek ma inny plan na wszystko? Zaczynamy dziwnie rosnąc i stajemy nad tym naszym wcześniejszym kompanem niczym Godzilla i zaczynamy grozić.  Jeśli śledzicie mój Instagram i Instastory wiecie, że przez jeden dzień, ba kilkugodzinną wycieczkę pieszą z Gdańska do Spotu relacjonowałam wam jakie groźby mogą jeszcze wymyślać dorośli w stosunku do swoich dzieci. W między czasie od pewnej pani dowiedziałam się, że…

Tylko spokój może nas uratować!

Jedni twierdzą, że jest jakiś zakres wiekowy w życiu dziecka uważany powszechnie za „trudny” lub „bardziej kłopotliwy”. Inni zaś , zwykle tacy, którzy mają więcej niż trójkę dzieci mówią, że trudny wiek jest zawsze. Oznacza to tyle że rodzic ma przechlapane na każdym etapie rozwoju dziecka. Jeśli nie znajdzie sposobu na rozwiązanie wielu sytuacji czy też po prostu opanowanie swoich emocji rodzicielstwo stanie się dla niego dramatem lub wieczną przepychanką. Tak dużo mówi się o stresie, o tym jak go opanować jak z nim walczyć lub jak nauczyć się technik życia z nim. Ale chwila, chwila, o jakim stresie mówimy? Oczywiście, że najczęściej na tapecie jest stres w pracy związany z terminami, narzuconymi pułapami zysku, planami a dodatkowo jak trafi się najgorszy szef roku to już koniec i klapa, wydaje się, że żadna technika nie da rady. Możemy też mówić o stresie związanym z danymi zawodami z którymi wiąże się…

A Ty tłumacz mądry rodzicu…

Chyba każdy rodzic małego dziecka zna sytuację kiedy go nie poznaje. Gdy podczas zakupów nagle zaczyna wrzeszczeć, rzucać się na podłogę lub robi aferę w windzie bo inne dziecko wcisnęło guzik. Są takie sytuacje w życiu dziecka kiedy nagła potrzeba posiadania lub zrobienia czegoś przysłania cały świat i wszystkich ludzi. Staje się tragedia narodowa i w tej właśnie chwili gdy pęka ci głowa a ręce bolą od trzymania zakupów i miliona innych rzeczy świat w jego głowie rozpada się na kawałki. Co tu kryć, N. nigdy nie był dzieckiem wybuchowym a napady złości lub sytuację gdy zostawał odcięty poprzez swoje myśli w zupełności od świata zdarzały się rzadko. Nagle przyszedł ten wiek. Wiek burzy w głowie, miliona myśli, uczuć i słów które nie do końca umie powiedzieć, czyli 2,5 roku. Serce podpowiadało mi zawsze, że wrzask nic nie daje a jedynie obnaża słabość rodzica. Przecież we wszystkich książkach „dobrego wychowania”…

Jak sprawić by Twoje dziecko odważnie podejmowało nowe wyzwania?

Kiedy myślimy o swoim dziecku, o tym jakie chcielibyśmy by było za kilka lub kilkanaście lat wiele z Was powie, że odważne. Nie chodzi tutaj paradoksalnie o odwagę zdobywania czegoś za wszelką cenę. Wielu z Was chodzi o odwagę do życia, do zdobywania tego co sprawia nam radość. Chodzi tutaj o odwagę do rozwoju.  Oczywiście na początkowym etapie odwaga ta skupia się na fizycznych wyzwaniach dziecka i zdobywaniu nowych umiejętności. Z czasem owa odwaga przeradza się w podejmowanie własnych decyzji, współistnienie z innymi ludźmi i umiejętność odnalezienia siebie i swoich potrzeb w tłumie. Kiedyś patrzyłam na swoich rówieśników i jako dziecko nie mogłam zrozumieć dlaczego niektórzy w swoich działaniach i podejściu do życia tak bardzo się różnią. Dlaczego niektórzy z ochotą podejmują kolejne wyzwania. Bez skrępowania, bez trzęsienia się jak galareta, krzywej miny i zwątpienia na ustach. Czasem im się udawało i był sukces, a czasem nie. Co wtedy robili?…

Festiwal Rodzicielstwa Bliskości

Wrześniowy weekend, Łódź, ok. 130 kilometrów od Warszawy ale też wielokrotnie więcej z innych części Polski. Pomimo tego wiele osób postanowiło spędzić czas właśnie tam. Dlaczego? Właśnie w ten wrześniowy weekend Łódź stała się wielkim świętem rodziców i dzieci, a Art Inkubator miejscem gdzie można było spotkać masę rodziców których łączy zamiłowanie do wychowania dzieci ze zrozumieniem, empatią i bliskością. Wpadł mi ostatnio przez przypadek tekst na jednym z blogów (zabijcie mnie nie pamiętam jakim) o  że matki „siedzące” z dzieckiem to istne roboty. O tym, że w domu z dzieckiem nie można się rozwijać. Czytałam tam, że opieka nad dzieckiem to jedynie gotowanie, karmienie i przewijanie i sprzątanie och… no i spacery rzecz jasna. Nie zapomnijmy tez o tym, że najbardziej kreatywną rzeczą to budowanie zamku z piasku. Owy tekst przeczytałam 2 dni po pobycie na Festiwalu Bliskości i wiecie co sobie pomyślałam? Pomyślałam sobie o tych dwóch światach.…

5 żelaznych zasad w naszym domu

Matki takie są- lubią ulegać swoim dzieciom. Znacie to? Oczy niczym kot ze Shreka dzięki którym serce maki mięknie w sekundę. Maślane oczy to nic w porównaniu z płaczem, piskiem krzykiem tylko po to by móc zrobić coś czego się bardzo chce. Rodzic lubi zasady tak samo bardzo lubi je łamać. Dzieci o tym wiedzą. Są momenty gdy moje serce mięknie i myślę, że dziecko to dziecko. Uczy się przez doświadczenia i mam wrażenie że czasem pozwalam N. na zbyt dużo. W celu nauki, rzecz jasna. Są jednak takie tematy w których jestem nieugięta a wyjątki od tych reguł nie zdarzają się w ogóle lub w sytuacjach ekstremalnych. 1.Jazda w foteliku tyłem do kierunku jazdy. Nie jestem ignorantką. Wielokrotnie widziałam i pracowałam z dziećmi po wypadkach samochodowych. Wybierając fotelik postawiłam na najbezpieczniejszą opcję. Nie chodzi tutaj tylko o ilość gwiazdek  ale także formę. Wiele blogerów a także internetowych kanałów informacyjnych…

Jak skutecznie podciąć dziecku skrzydła?

Mam wrażenie, że jako rodzice to uwielbiamy. Podcinamy skrzydła naszym dzieciom codziennie po milimetrze. Bardzo skutecznie i konsekwentnie. Czasem jesteśmy w tym konsekwentni bardziej niż w innych czynnościach. Świetnie nam to wychodzi. Można by rzec, że jesteśmy w tym ekspertami w każdej sytuacji, czy to w domu czy np. na placu zabaw. Dlaczego wychodzi nam to tak perfekcyjnie? Chyba dlatego, że samo zostaliśmy tak wychowani. Rodzice mają wiele strategii na wychowanie. Pierwsza jest taka, że powielają schematy których nauczyli się od rodziców- także nie uświadamiając sobie że wraz z tymi schematami powielamy błędy wychowawcze. Drugi sposób wychowanie jest taki, że chcemy zrobić zupełnie inaczej niż nasi rodzice, dać dziecku to czego sami nie mieliśmy rekompensując tym własne braki. Wówczas dziecko staje się „przedłużeniem naszej ręki”, jest jakąś integralną częścią rodzica. Okazuje się jednak, że we wszystkim trzeba zachować umiar, w wychowaniu też. I w wielu przypadkach dobrze robi już…

Jesteś zły?

Mój syn ma w głowie huragan emocji. Tak, to normalne dla niespełna 2 latka. Nie jest to jednak sprawą prostą. A my dorośli kochamy pewne rzeczy upraszczać. Mówimy niepełnymi zdaniami, czasami uważamy że reszta świata powinna czytać w naszych myślach…albo lepiej nie. Kochamy mówić skrótami, bo w końcu nie mamy czasu. Jesteśmy zabiegani, zapracowani, zmęczeni i każdy powinien wiedzieć o co nam chodzi- dziecko też. Kim jest zły człowiek? Według większości z Was to pewnie osoba krzywdząca innych, robiąca straszne rzeczy, zasługująca na karę. Dla dziecka to Gargamel, Buka czy Joker z Batmana, albo po prostu złodziej, którego ścigają sprawiedliwi policjanci czy kot z kreskówki, który bezlitośnie atakuje myszki. Postać negatywna i choć dobro zwycięża, czarny charakter zostaje czarnym charakterem i zapada głęboko w pamięć. Dzieci nie czytają w naszych myślach, ba dorośli nawet nie czytają. Czego więc oczekujemy od kilkulatków? Tego że zrozumieją pytanie; „jesteś zły?”. Nikt nie chce…

Nawigacja