Zjedz coś i wróć do „zielonej strefy” – nie tylko przed Świętami

W życiu każdego człowieka, tak dobrze czytasz, człowieka, nie tylko rodzica są momenty gdzie o samokontrolę trudno. Albo wkurzą cię w pracy, albo przyjaciółka zachowa się tak, że z największą przyjemnością kopnęłabyś ją w tyłek. Często w takich sytuacjach można się odwrócić na pięcie i „cześć!”. Jeśli taka sytuacja zdarza się z dzieckiem… ja uważam że jest trudniej. Trudniej o kontrolę, trudniej o powstrzymanie emocji, trudniej o to by nikogo nie skrzywdzić. Ja w życiu udawać nie umiem. I choć czasem bardzo się staram finalnie wychodzi ze mnie wściekły pies albo obrażalska panna. Bywa tak, że takie zachowania w relacjach damsko- męskich sprawdzają się bardziej, angażują drugą stronę lub prowokują do rozmowy. Z dziećmi jest inaczej. Jeśli się nie dogadasz- zginiesz. Polegniesz na polu bitwy jako rodzic i jako opiekun. Cały świat w końcu tego od Ciebie oczekuje. Kilkanaście oczu ocenia, patrzy i krytykuje. Co z tego jeśli sami nie…

Zrób to wtedy kiedy będziecie gotowi

Płacz, kurczowe trzymanie się rodzica i sroga mina wyrywającego dziecko nauczyciela. Czasy się zmieniły, adaptacja w placówkach które zajmują się opieką nad dziećmi to już raczej standard niż rarytas. Warto z niego skorzystać w pełni.  Adaptacja przedszkolna to temat który z pewnością macie już za sobą, my też. Każde dziecko przechodzi ją inaczej. Jedni z płaczem i bolącym sercem inni bez problemu. Chyba nikt jeszcze nie doszedł do tego czy to sprawa charakteru, miejsca czy podejścia rodziców. Każdy mówi sprawa indywidualna. Byłoby idealnie gdyby przekładało się to na rzeczywisty czas adaptacji i rozpoczęcia przygody z przedszkolem. Doskonale wiem jak to jest gdy każda napotkana osoba pyta czy Twoje dziecko chodzi już do przedszkola lub żłobka. Biada Ci jeśli odpowiesz, że nie. Wtedy oznacza to tyle co „siedzisz z nim w domu”. A więc siedzisz z tym swoim dzieckiem na kanapie cały dzień. Ty nic nie robisz bo siedzisz przecież, a…

Ten moment…gdy Twoja głowa dotyka poduszki

To jest właśnie ten czas, ta chwila, cisza, spokój. Twoja głowa dotyka poduszki, otulasz się miło kołdrą. Rozluźniasz się i czujesz każdy mięsień swojego ciała. Chcesz, żeby tak chwila trwała wieki. Dla Was to też znane uczucie?  Ja tak mam codziennie. Uwielbiam swoje łóżko, swoją poduszkę chwilę gdy kładę się spać po całym dniu. Wyspać się- kluczowa sprawa. Dla wielu młodych rodziców marzenie nie do zrealizowania. No tak kiedyś w końcu się wyśpicie, dzieci dorosną i wtedy spać z kolei nie będziecie mogli znowu bo dziecko wyszło, jeszcze nie wróciło a tak późno przecież, a z kim jest i co robi, milion pytań. I to ciągłe niewyspanie, frustracja, rozżalenie, na siebie  na partnera, na świat….na dziecko. Brak snu odbija się, rezonuje, wylewa się niczym wiadro wody na wszystkich dookoła, a kto jest blisko? Dziecko. Agnieszka Stein powiedziała ostatnio coś bardzo ważnego- trafiającego w sedno. Mianowicie to, że większość rodziców byłoby…

Nawigacja