empatia

5 Posts Powrót do strony głównej

5 bajek, które czegoś nauczyły moje dziecko

Znam statystyki i badania. Wiem, że nic nie uczy dziecko tak jak realny, „żywy ” nauczyciel pozostający z dzieckiem w stałym kontakcie. Jakiś czas temu bardzo popularne były formy nauki poprzez nagrania czy filmy. Potem wszyscy posiłkowali się native speakerami. Umysł dziecka co prawda chłonny jak gąbka, ale tak na prawdę czego chcemy go nauczyć w wieku 2,3 czy 4 lat? Niech rzuci pieluchą pierwszy ten kto nigdy nie włączył dziecku bajki. Z drugiej strony wiem jak trudno naleźć wartościową bajkę w okresie szału i zachwytu Psim Patrolem, Super Wings czy Strażakiem Samem. Takiej bajki która uczy podstawowych wartości, reakcji na trudne sytuacje, empatii czy tak prozaicznych rzeczy jak kolory, kształty, nowe słowa albo tego jak działa poczta. Mamy kilka takich pozycji, które choć czasem bardzo zaskakujące i mało interesujące dla rodzica przypadają do gustu dzieciom. Dodatkowo pozwalają oswoić się z rożnymi sytuacjami lub poznać nowe pojęcia, bo jakoś nie…

Dzieci i ryby

Jesteś dorosły i decydujesz o sobie. Wiesz o której musisz wyjść do pracy, robisz sobie przerwę kiedy jesteś głodny a biegniesz do toalety wtedy gdy pęcherz daje o sobie znać. Takie to normalne. Powiedzenie, że dzieci i ryby głosu nie mają zazwyczaj tyczyło się tego, że dziecko nie powinno mieć swojego zdania i podejmować decyzji. Mam jednak wrażenie że w wielu przypadkach tyczy się również potrzeb podstawowych i fizjologicznych. Wydaje mi się, że przez te zaledwie 2 lub 3 lata rodzice tak bardzo ukochali sobie moc decyzji względem dzieci, że często nie zmienia się to nawet wtedy gdy dziecko już mówi i jasno wszystko komunikuje. Dziecko i rodzic to połączenie wydaje się bardzo oczywiste. Tak samo jak kiedyś a w niektórych głowach i do teraz panuje przekonanie, że rodzic jest mądrzejszy i ma prawo decydować o sobie rzecz jasna i o dziecku. Dzieci i ryby głosu nie mają tak się…

Festiwal Rodzicielstwa Bliskości

Wrześniowy weekend, Łódź, ok. 130 kilometrów od Warszawy ale też wielokrotnie więcej z innych części Polski. Pomimo tego wiele osób postanowiło spędzić czas właśnie tam. Dlaczego? Właśnie w ten wrześniowy weekend Łódź stała się wielkim świętem rodziców i dzieci, a Art Inkubator miejscem gdzie można było spotkać masę rodziców których łączy zamiłowanie do wychowania dzieci ze zrozumieniem, empatią i bliskością. Wpadł mi ostatnio przez przypadek tekst na jednym z blogów (zabijcie mnie nie pamiętam jakim) o  że matki „siedzące” z dzieckiem to istne roboty. O tym, że w domu z dzieckiem nie można się rozwijać. Czytałam tam, że opieka nad dzieckiem to jedynie gotowanie, karmienie i przewijanie i sprzątanie och… no i spacery rzecz jasna. Nie zapomnijmy tez o tym, że najbardziej kreatywną rzeczą to budowanie zamku z piasku. Owy tekst przeczytałam 2 dni po pobycie na Festiwalu Bliskości i wiecie co sobie pomyślałam? Pomyślałam sobie o tych dwóch światach.…

Buntownik nie z wyboru

O buncie dużo się mówi, dużo się pisze. W grupie matek dzieci około 2. lat to chyba temat numer jeden. „Twój zbuntowany czy jeszcze nie?”- słyszy się na placach zabaw. A dopiero później pada szczegółowy opis….mrożący krew w żyłach, pełen szczegółów i drastycznych zwrotów akcji, niczym dobry thriller. Różnica taka, że taki film obejrzelibyśmy z zaciekawieniem, a jeśli już mamy to w domu jest gorzej. Rzuca się na podłogę, ciągle wrzeszczy „nie!”, coś chce a za minutę tego nie chce (bądź odwrotnie), krzyczy, wydziera się… Takie sytuacje są dla rodziców bardzo frustrujące, a jeszcze bardziej dla dziadków. Był anioł a teraz co, rozpuszczony smarkacz. I czyja to wina? No jasne że rodziców. A zdanie rodziców jakie? No że bunt, że już tak zostanie… do 18-nastki, albo jak się z domu wyprowadzi. Mnóstwo metod wychowawczych z których żadna nie działa. Może dlatego, że nie mamy na to wpływu, akurat na to…

Nie bij! Nie drap! Nie rusz!

Znacie te tytułowe zwroty? Każdy chyba spotkał na swojej rodzicielskiej drodze dziecko, które nie może się oprzeć żeby nie walnąć Twojego, albo sami jesteście posiadaczami takowego okazu. No ręka aż to dziecię niesforne świerzbi żeby komuś lub czemuś przywalić. Ot na „dzień dobry” w piaskownicy, w drodze na zjeżdżalnię, psa sąsiada lub Ciebie. Bez ostrzeżenia, bez przepraszam, bez powodu zdawać by się mogło. Panie w przedszkolu łapią się już za głowę bo nie wiadomo co z takim zrobić. Tłumaczyć czy izolować, odciągać czy pozwalać na konfrontację i czekać na pierwszą krew. Skąd się bierze agresja u dzieci? O ile sami nigdy nie podnieśliśmy ręki na dziecko i nie daliśmy takiego „przykładu” wydaje się nielogiczne takie zachowanie u najmłodszych. Okazuje się, że agresja u dzieci rodzi się w mechanizmie frustracji i lęku a także niskiej samooceny. To istne koło zamknięte, sytuacje które same się napędzają i zapętlają. Rozumiecie mnie? Dajmy na…

Nawigacja