dziecko

7 Posts Powrót do strony głównej

5 cech najgorszego pediatry

W internecie aż roi się od zdjęć wysypek, krostek, konsystencji kataru i opisów objawów dziecięcych chorób. Takie mamy czasy, internet jest wszędzie a jeśli internet jest wszędzie to i wszyscy wszytko mogą wiedzieć. Pomimo tego nowego trendu, o którym pewnie jeszcze kiedyś napiszę, rodzice nadal chodzą do lekarzy. Dlaczego? Cóż to za pytanie, banał prawda? Jasne jest, że chcemy dla osoby którą kochamy najbardziej na świecie jak najlepiej. Wydaje się być oczywiste, że w rodzicielstwo wpisana jest obawa o zdrowie. Nie mając dzieci myślałam, że to wszystko jest bardzo proste, przeżycia, problemy i choroby także. Studiując jeszcze na Uniwersytecie Medycznym przyjmowałam wszystko na chłodno. Widziałam wiele. Spoglądając z tej drugiej strony mając w głowie książkowe informację  przekonanie że jedynym wyjściem z sytuacji jest spojrzenie na wszystko z rezerwą. Jednak na miłość boską nie z obojętnością. Wszystko wyglądało inaczej. Niektórym już tak zostaje na zawsze, pediatrom również. Jak każdy rodzic przeszliśmy…

Jak długo możesz stać na palcach?

Superman, Batman, Wonder Women, wszyscy idealni w swoich czynach i celach. Supermocni bohaterowie – kto nie chciałby być jak oni. Na co dzień ratować świat i żyć na największych obrotach. Wydawałoby się, że heroizm to zdolność rodem z kreskówek i hollywoodzkich filmów tak bardzo nieobecna w naszym życiu. Czy rzeczywiście tak jest? Od pewnego czasu na rynku bardzo popularne są koszulki dla kobiet z napisami typu „ Jestem mamą, a jaka jest Twoja supermoc?” albo „ Supermama” lub „Produce milk what’s your superpower”. Zastanawiałam się, czy jest to związane tylko ze zmianą świadomości matek albo zwyklą modą na tak zwany parenting. W mediach społecznościowych rozbrzmiewa dumne :” Nie jestem kura domową tylko menadżerem domu i matką!”. Bardzo ciekawe czy kobiety nagle odkryły niesamowite pokłady samoświadomości i mocy czy też zawsze tak było, ale zupełnie sobie tego nie uświadamiały. Okazuje się, że jedynym heroicznym etapem w życiu kobiety jest nic innego…

Dziecko jak lustro. Rozwijasz się czy tylko siedzisz w domu?

Wstajesz skoro świt. Z pozoru codziennie robisz te same rzeczy, nic szczególnego. Ogarniasz siebie, dom, dzieci,psa, kota, chomika i kanarka. Niby bez planu, bez spiny a Twoim szefem jesteś Ty sam, a jednak biegniesz. Przerwę na kawę masz symboliczną, taką by wypić ją zimną. Co z lunchem, brunchem czy innym cholerstwem? Jest, ale zdążysz tylko popatrzeć jak je je Twoje dziecko. Przerwa obiadowa dla niektórych jest zbawienna, całe 10 min, albo i krócej. Jak wygląda Twój plan dnia? Co z harmonogramem, planem spotkań i kalendarzem? Tutaj zależy wszystko od Ciebie jak w każdej pracy. Jednak w większości przypadków jak masz plan dnia to możesz go już o 11.30 wyrzucić przez okno. Większość czasu stykasz się z ludźmi, którzy nie zawsze myślą jak Ty a jednak w większości dnia musisz się z nimi liczyć. Po pracy nie możesz zamknąć drzwi biura, prace zawsze masz ze sobą, nawet w nocy. Na początkowym etapie…

Jak powiedzieć NIE dziecku i stać się „gupim” rodzicem?

Odmawianie czegokolwiek dziecku jest czasem dla rodzica bardzo trudne. Oczami wyobraźni widzimy wtedy histerię , sprzeciw dziecka i bardzo często nasze wyrzuty sumienia. Na mówienie „nie„ dziecku jest wiele strategi z których możemy skorzystać lub po prostu będziemy autentyczni. To wybór rodzica. W czym problem? Problem z odmawianiem dziecku polega na tym, że młodsze dzieci nie słyszą słowa „nie”. O jednej ze strategi na „nie wolno” możecie przeczytać TUTAJ. Ale to tylko kwestia zakazywania związana bardzo często z troską o dziecko, a co z odmawianiem z powodu naszych chęci czy przekonań? Bardzo często można zobaczyć, że rodzice odmawiając dziecku używają tonu wzbudzającego bardzo złe emocje. Nierzadko z powodu przekroczenia poziomu awaryjnego stresu ton odmowy jest agresywny. Sama często się na tym łapię w sytuacjach kryzysowych. To chyba właśnie emocjonalne podejście powoduje negatywną kontrreakcję dziecka. Głupotą byłoby gdyby dziecko z uśmiechem na ustach zgadzało się z odmową rodzica wyrażaną krzykiem albo…

Rozrywka nie tyko na deszczowe dni, czyli puzzle, układanki i dobieranki

Puzzle i układanki- jak dla mnie nuda niesamowita i nigdy nie byłam zwolenniczką takich rozrywek. Kojarzą mi się z samotnymi jesiennymi wieczorami. Jednak od pewnego czasu nabrały one innego wymiaru w moich oczach. Szczególnie wtedy gdy zdaje sobie sprawę z tego jak bardzo pozytywnie takie rozrywki wpływają na rozwój mózgu dziecka. Jak puzzle i układanki wspomagają rozwój dziecka? Wbrew pozorom stymulują one nie tylko rozwój mózgu i logicznego myślenia. Trenują one cierpliwość i u niektórych dzieciaków działają motywująco zwłaszcza gdy obrazek jest szczególnie atrakcyjny. Ważnym aspektem takich zabaw jest też rozwój motoryki małej. Polega ona na rozwoju zdolności manualnych takich jak trafne łączenie małych elementów. Dodatkowo różnego rodzaju układanki wpływają na rozwój pamięci i kojarzenia kształtów. Pomagają one również w przyswajaniu i nauce nowych słów i przedmiotów, czy też nauce języka. Kiedy warto kupić pierwsze puzzle? Dzieci zaczynają się interesować puzzlami a co ważne potrafią celnie i logicznie połączyć 2…

1 godzina, 60 minut, 3600 sekund

Ile czasu poświęcasz swojemu dziecku? Tak, wiem że to trudne pytanie. Trochę trudno to policzyć. Nie chodzi tutaj o czas spędzony na karmieniu, przewijaniu, przebieraniu. Chodzi tutaj o czas oko w oko, ręka w rękę. Czas pędzony na zabawie, wymienianiu się spostrzeżeniami, rozmowę. Kiedy zadano mi to pytanie nie potrafiłam odpowiedzieć, choć zajmuję się N. cały dzień. Tylko rzeczywiście zdałam sobie sprawę z tego, że w dużej części jest to zajmowanie się nim i robienie miliona rzeczy w tak zwanym międzyczasie. I sama siebie zapytałam ile czasu jestem tylko dla Niego? Czy wiecie, że jedynie, albo aż, jedna godzina dziennie spędzona z dzieckiem pozwala na budowanie bezpiecznej relacji rodzic-dziecko, przywiązania i rozbudowuje zaufanie do rodzica? Ta informacja dała mi bardzo dużo do myślenia. Biorąc pod uwagę jakie mamy teraz czasy i to że rodzice wracając do domu po 10 h pracy ostatnią rzeczą o jakiej myślą to spędzenie całej godziny…

Jedz grzecznie, siedź grzecznie…

Grzeczność to wg. słownika polskiego PWN to sposób zachowania świadczący o dobrym wychowaniu. Chyba każdy chce mieć dobrze wychowane dziecko, prawda? Nie znam rodzica który odpowiedziałby inaczej. Tylko niestety jak pomyślimy dłużej owa „grzeczność; kłóci się z naszym wyobrażeniem dziecka za 18 lat, ale o tym później. Co oznacza więc ta „grzeczność” wg rodziców? Jedz grzecznie to nic innego tyko zjadanie wszystkiego co dziecko dostanie na talerzu w ilości takiej jaką rodzic uzna za słuszną. Tutaj nie ma miejsca na odkładanie rzeczy na bok talerza albo jedzenie palcami, nie mówiąc już o marudzeniu – to już szczyt niegrzeczności! Grzeczne siedzenie oznacza siedzenie w jednym miejscu, nie rozglądanie się, nie rozmawianie. A machanie nogami? Ooo nigdy w życiu! A jak sprawa wygląda z grzeczną zabawą? No tu sprawa jest oczywista. Grzeczna zabawa to cicha zabawa! A najlepiej spokojna i rozważna jazda autem- zabawką po okręgu o promieniu wyznaczonym przez rodzica. No…

Nawigacja