Strata, która może poruszyć każdego

Dzieci mają teraz tyle zabawek, że rodzice rzadko kiedy wiedzą co z nimi zrobić. Plstic fantastic opanował już chyba pokój każdego 3 latka. Jedni kupują inni wyrzucają, chowają, przekładają. Czasem jednak jedna najmniejsza rzecz może okazać się najważniejsza spośród tego całego bałaganu. Jeśli się zgubi, jedni rodzice wzruszają ramionami, bo przecież jest jeszcze sto tysięcy innych zabawek. Są też rodzice którym kraje się serce na myśl o stracie, która wywołuje u dziecka smutek i żal. 

Pamiętam pewną zabawkę z mojego dzieciństwa -„szopa pracza”, choć byłam sporo starsza od Nikosia kochałam go całym sercem. Na  samą myśl o jego zniknięciu robiło mi się smutno. Myśl ta czasem była nawet dramatycznie przytłaczająca. O takiej szczególnej zabawce w naszym domu pisałam już [TUTAJ]. Od tego momentu nic się nie zmieniło. O nie, mylę się kochany Mr. B zyskał imię godne bohatera- „Bebiś”. Kiedyś służył on tylko do spania, teraz im dziecko bardziej „wychodzi w świat” to własnie on jest kołem ratunkowym dodającym odwagi. Jednym słowem wygląda czasem jak wyjęty ze śmietnika albo…. nie wiadomo skąd jeszcze. Przecież pranie nie wchodzi w grę. Jak już dostał pozwolenie na pranie na wyschnięcie już nie było czasu. Taki ten nasz Bebiś.FullSizeRender.jpg-1

Nigdy nie myślałam o jego zniknięciu. Przecież zawsze leżał w łóżeczku. Wszystko zmieniło się pewnej soboty.

Nie muszę chyba długo opowiadać , sami wiecie jak wyczerpujące i pełne atrakcji mogą być weekendowe wyjazdy z dziećmi. Ogromny hotel, restauracje, sale zabaw, trampoliny, saneczki, zjeżdżalnie, pomosty, jeziora…eh i w tym wszystkim my. Pędzący i próbujący nadążyć za pomysłami i kolejnymi miejscami za 3 latkiem. Tu jedzonko tam teatrzyk,  zabawa, kolacja w końcu spokój i…pokój. Wszystko idzie świetnie, czujemy tę chwilę, dziecko w piżamie z dużym ziewem na twarzy.

-„Gdzie mój Bebiś? Chcę iść spać”

-„Bebiś?Mati widziałeś Bebisia?”

-„Mieliśmy go ze sobą? Tu go nie ma”

-„BEEEEBBIIIŚŚŚŚ GDZIE ON JEST MÓJ KOCHANY!!!!

I tutaj zaczyna się kłótnia, nerwy, można powiedzieć głupia zabawka, ot szmaciak trzy kolorowy. Tylko czemu ta kłótnia skoro to nic ważnego, a być może dla nas jest jednak równie ważny?

-„Był podpisany? Był na nim telefon?! Daj mi jego zdjęcie”

I tak to ojciec wyrusza na poszukiwania igły w stogu siana z małą podpowiedzą „siedział sobie na krzesełku”.

Usiadłam, patrząc na zapłakaną twarz mojego syna, serce waliło mi jak oszalałe. Głupie co? To tylko zabawka, mówię sobie- „bez przesady to nie koniec świata”. Wtedy Nikoś siada, na środku pokoju ze spuszczoną głową i łzami kapiącymi na dywan, nic nie mówi. Podnosi głowę i od niespełna 3 latka słyszę „ On jest dla mnie bardzo ważny, jest moim najlepszym przyjacielem”. Wyrzuty sumienia zabijają, czemu nie przyszło mi do głowy by go podpisać i podać numer telefonu? Pomyślałam jedynie, że mogę jedynie zminimalizować straty. Największym banałem na jaki wpadłam była rozmowa o zakupie takiego samego. Głupia ja matka, dobrze wiem, że to nie będzie ten sam, poszyty z wystającymi nitkami. FullSizeRender.jpg-2Była to jedyna opcja jaka przyszła mi do głowy. FullSizeRender.jpg-3

Otwierają się drzwi, po minie widzę już, że nie jest tak źle jak myślałam. Znalazł go! Chodził szlakiem, szukał, pytał.

-„Bebiś siedział na krzesełku tak jak mówiłeś synu- na sali zabaw”

Chyba nie muszę pisać jak wyglądał dalej ten wieczór. Była radość, ulga i nowe doświadczenie dla niego i dla nas. Bo chyba nikt się nie spodziewał, że zniknięcie tak małej rzeczy może wywołać tyle emocji nie tylko w dziecku.

Nikoś skakał z radości, ja płakałam, Mati usiadł na łóżku z łzami w oczach.

-„Mamo, Tato już nigdy, nigdy, nigdy go nie zostawię samego! Uratowaliśmy go!”

Spodobał Ci się wpis w który włożyłam całe serce? Twoje dziecko ma taką ulubioną zabawkę? Napisz mi o tym, skomentuj.

 

Prawa do zdjęć należą do: etatowamatka.pl

3 komentarze

  1. Wiele dzieci posiada takie swoje ulubione zabawki, pieluszki czy kocyki. Nas to ominęło, Laura stała w uczuciach nie jest, z jednej strony to dobrze, bo unikamy sytuacji takich jak Wasza, z drugiej nie do końca, bo zawsze taki przyjaciel to jakieś wsparcie. Dobrze, że Bebiś się odnalazł 😉

  2. Antoś ma misia pandę która siedzi w łóżeczku. Dzisiaj np chodzil z nią po domu (dawno już tak nie miał myśleliśmy że o niej zapomniał ale nie). Ja jak byłam mała miałam bladopomarańczowego królika z kolorowym brzuchem i łapkami.Ależ ja go kochałam. Bez niego nie mogłam zasnąć. Był już tak wytarty zaszywany aż pewnego dnia zniknął. Główną podejrzaną jest moja mama która oczywiście nie przyznaje się do winy.Sprawa ulegla przedawnieniu ale nie wiem czy nie wszcząć postępowania i całej tej procedury nie zacząć od nowa po tym, jak przeczytałam Twój wpis 🙂 🙂 🙂

  3. U nas na szczęście ulubiona zabawka się zmienia. Moja córeczka mi 3-4 ukochane misie z którymi śpi. Wymienia je co pewien czas

Zostaw odpowiedź

Nawigacja