Sprzęty dzięki którym zaoszczędziłam czas i pieniądze a zyskałam spokój

Małe dziecko w domu to czasem ogromny chaos, okazuje się że najlepsze rozwiązanie to takie by mieć wszystko pod ręką. A już idealnym rozwiązaniem jeśli jedna rzecz spełnia wiele funkcji.

Tak, tak znam ten trend, że najlepiej jeśli jakiś sprzęt dedykowany jest specjalnie dla dziecka. No i co wtedy? Wtedy zaciskamy zęby i sprzedajemy za marne grosze coś co tak na prawdę użyliśmy kilka razy.

Jest kilka takich rzeczy które uwielbiam za ich funkcjonalność i to jak bardzo pomogły mi w macierzyństwie. Nie jest to za opinia wyolbrzymiona bo dzięki nim zaoszczędziłam sobie czasem wiele czasu i nerwów. A wiadomo spokojna matka to spokojne dziecko.

Teraz te sprzęty nie zostały odłożone w kąt, nadal dumnie nam służą, choć czasem już zmieniły swoją funkcję. Ciekawi?

  1. Czajnik elektryczny z regulacją temperatury- służył dzielnie podczas podgrzewania wody na kaszkę (czy też mleko). Nigdy nie musiałam studzić wody, lub zastanawiać się ile ma stopni. Zawsze była idealna nie za ciepła, nie za zimna, w sam raz do zjedzenia. Taka mała rzecz a jednak robi to różnice i czułam to za każdym razem gdy wyjeżdżaliśmy do rodziców i zawsze musiałam studzić wodę bo nigdy nie udawało mi się „ złapać „ odpowiedniego momentu by wyłączyć czajnik. Uważam, że jest to absolutny must have przy małym dziecku. A co teraz? A teraz czajnik jest czajnikiem, bo zawsze nim był, prawda? image1
  2. Elektroniczny termometr bezdotykowy- pierwsze kąpiele to stres… czy woda za ciepła, a może za zimna. Kiedyś sprawdzała się metoda „na łokieć” później były termometry do wanienki w kształcie kaczki, teraz zabawki z czujnikiem temperatury… ale to wszystko to kolejny sprzęt, który tak na prawdę leży. Do określania temperatury służył nam bardzo długo termometr bezdotykowy z funkcją mierzenia nie tylko temperatury ciała ale także otoczenia. W obu przypadkach sprawdził się wzorowo. image2
  3. Blender ręczny- mój ukochany wynalazek, którego używam codziennie, a w momencie rozszerzania diety N. -kilka razy dziennie. Obecnie bardzo popularne są multicookery dla dzieci, gotują, mielą wszystko w jednym maleńkim kubeczku. A co jeśli chcemy zrobić czegoś dużo więcej? No tutaj sprawdza się stary, klasyczny blender. I tutaj bardzo ważna rada dla wszystkich śpieszących się mam- zanim włożysz palec by wyjąć resztki odepnij go z prądu! Tak, wiem coś o tym rok temu z pospiechu o niemal nie straciłam palca! Ale i tak go kocham 😉
  4. Bezprzewodowa elektryczna niania- wynalazek, który sprawdza się bardzo długo. Nie tylko by monitorować dziecko w pokoju, ale także by monitorować dom podczas wyjazdów lub mieć oko na zwierzaka zostawionego w domu. Nasza działała na zasadzie wi-fi, a dostęp do podglądu posiadaliśmy poprzez aplikację w telefonie. image3

Prawda jest taka, że nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez tych kilku rzeczy. Pomimo tego że wiem, że 30 lat temu takich udogodnień nie było, cieszę się, że ja jestem matką akurat teraz i mam je do dyspozycji.

A Wam jakie rzeczy elektryczno- elektroniczne ułatwiły życie z nowym członkiem rodziny?

2 komentarze

  1. Pingback: Urządzenie mojego macierzyństwa - Etatowa Matka

Zostaw odpowiedź

Nawigacja