Jak sprawić by Twoje dziecko odważnie podejmowało nowe wyzwania?

Kiedy myślimy o swoim dziecku, o tym jakie chcielibyśmy by było za kilka lub kilkanaście lat wiele z Was powie, że odważne. Nie chodzi tutaj paradoksalnie o odwagę zdobywania czegoś za wszelką cenę. Wielu z Was chodzi o odwagę do życia, do zdobywania tego co sprawia nam radość. Chodzi tutaj o odwagę do rozwoju. 

Oczywiście na początkowym etapie odwaga ta skupia się na fizycznych wyzwaniach dziecka i zdobywaniu nowych umiejętności. Z czasem owa odwaga przeradza się w podejmowanie własnych decyzji, współistnienie z innymi ludźmi i umiejętność odnalezienia siebie i swoich potrzeb w tłumie.

Kiedyś patrzyłam na swoich rówieśników i jako dziecko nie mogłam zrozumieć dlaczego niektórzy w swoich działaniach i podejściu do życia tak bardzo się różnią. Dlaczego niektórzy z ochotą podejmują kolejne wyzwania. Bez skrępowania, bez trzęsienia się jak galareta, krzywej miny i zwątpienia na ustach. Czasem im się udawało i był sukces, a czasem nie. Co wtedy robili? Byli zadowoleni że spróbowali, nie stawało się to dla nich porażką a nauką i nowym doświadczeniem. Porażka nie sprawiała, że już nigdy tego nie spróbują bo nie oznaczała tego, że się do niczego nie nadają. Gdzie tkwił sekret? Kiedyś myślałam, że to może ich zdolności, charakter a może po prostu chęci. Dzisiaj wiem, że stali za tym rodzice.IMG_7265Resized

W jaki sposób oni to zrobili? Myślę, że po prostu dawali swoim dzieciom bezpieczeństwo. To taka relacja, która nie ocenia, nie krytykuje i zawsze pozwala by do niej wrócić. Taką relację rodzic-dziecko można porównać do specyficznego kręgu. Jego początkiem staje się rodzic razem ze swoimi uczuciami, przytuleniem i wsparciem. Dzięki temu bagażowi dziecko jest w stanie śmiało ruszyć w świat ze świadomością, że bez względu na przebieg wypadków zawsze wróci do tego samego miejsca. Tego miejsca z którego wyszło z pełnym plecakiem motywacji. IMG_7262 (2)Resized

Kiedyś od pewnej lekarki usłyszałam, że nie warto długo karmić piersią bo to tylko utrwala przywiązanie dziecka do matki. Zapytałam ją wtedy o to co złego jest w więzi? Odpowiedzi już nie usłyszałam.

Więź daje bezpieczeństwo, a bezpieczeństwo daje odwagę. Odwagę do tego by móc podejmować własne decyzję i być za nie odpowiedzialnym.

Wielokrotnie słyszałam, że N. jest do mnie „za bardzo przywiązany” że „ z każdym płaczem i przestrachem biegnie się przytulić”, czy te osoby miały na myśli, że jest maminsynkiem? Być może , ale słyszałam też, że jest odważny, że jest śmiały w tym co robi i nie boi się wyzwań.

Można by powiedzieć, że po prostu taki jest. Ale ja powiem co innego.

Jestem z siebie dumna, bo wiem, że to mój sukces i to moja zasługa.

Nie mówię mu, że nic się nie stało, mówię prawdę, tłumaczę zależności, jestem blisko. Blisko na tyle by nieważne od sytuacji mógł przyjść i się przytulić po czym odepchnąć się ode mnie i iść dalej z pełnym plecakiem.

To nie dzieje się z dnia na dzień, ale z pewnością daje satysfakcję, gdy w przykrej sytuacji na pytanie: „ Coś jest nie tak? Chciałbyś się przytulić?” w pewnym momencie słyszę: „ wszystko w porządku, jestem cały, nie chce tulić”.

Bezpieczeństwo w relacji to wielka rzecz!

Jeśli chcesz przeczytać o tym co z pewnością negatywnie wpływa na bezpieczeństwo relacji rodzic-dziecko zerknij do wpisu: Jak skutecznie podciąć dziecku skrzydła?

 

Prawa do zdjęć należą do: etatowamatka.pl, Tjook

2 komentarze

  1. Po części się zgadzam, a po części nie do końca. Myślę że to zależy od wielu czynników które dzieją się w wieku najpierw małego, a potem dużego człowieka. Porażki, krytyka, odpowiednie osoby, które stają się mentorami mogą sprawić, że człowiek chce iść po więcej i robi to odważniej. Ja jako dziecko byłam bardzo przestraszona, niekoniecznie miałam poczucie bezpieczeństwa. Dopiero niektóre, niekoniecznie przyjemne wydarzenia, miały wpływ na rozwój, a raczej na chęć rozwoju. Kwestia tego, kto z nami jak rozmawia.

  2. To co damy dzieciom teraz, na tym wczesnym etapie, to coś na ich całe życie. Poczucie bezpieczeństwa i tej więzi nic nie zastąpi. Więc tulmy, całujmy, bądźmy. 🙂

Zostaw odpowiedź

Nawigacja