Nie słuchaj ojca, nie słuchaj matki – zadbaj sama o siebie

Kiedyś było inaczej, każdy to wie. Inni ludzie, inne czasy i inne stereotypy i zachowania. Z jednej strony część osób się bije o swoje prawa jednak jest taka część która się wstydzi wyjść przed szereg często za namową bliskich osób. Mowa o przywilejach w ciąży.
Gdy byłam w ciąży mój charakter, szorstki co nieco, nigdy nie pozwalał mi stać z boku. Wykorzystywałam przywileje kobiet w ciąży jak tylko mogłam. Nic na to nie poradzę, że mój radar zapalał się natychmiastowo po spostrzeżeniu kasy, tudzież miejsca parkingowego dla kobiet w ciąży.

Miałam daleko w tyle spojrzenia nadąsanych klientów i komentarze pod nosem tuż za moimi plecami. „Co się dzieje z tym światem?”- pytali. Młoda, pyskata i jeszcze w ciąży!
Ciąża to nie choroba- zgadzam się.
Po co więc oddzielne kasy?
Bo to stan wyjątkowy, taki w którym nie zawsze kobieta jest sobą. Czasem jest wybuchową mieszanką hormonów i naprawdę nikt nie chce by eksplodowała. To też stan niosący za sobą po prostu jakiś wyższy cel, albo niosący ze sobą po prostu papier toaletowy i litr mleka z ciągle pełnym pęcherzem.
Niezwykle smutnym jest fakt zasłyszany w dużym markecie z równie długimi kolejkami do kasy, kiedy to matka, ciotka, teściowa (nie ważne) lekkim ale stanowczym głosem wyraziła dezaprobatę gdy jej współuczestniczka zakupów spożywczych w zaawansowanej ciąży kroczyła dziarskim krokiem do kasy przeznaczonej dla kobiet w ciąży. Co gorsza uległa ona namowom i stanęła w kilometrowej kolejce przystępując z nogi na nogę. Znów odezwał się mój charakter i niestety namowy i propozycje przy stanowczej minie z cyklu „co ludzie powiedzą” ze strony starszej Pani nie dał rady.
Dziewczyny, to Wy decydujecie, to Wy macie prawo i walczcie o to. Ty się nie posikasz w kolejce, to Ciebie dzięki temu nie będą bolały plecy przez resztę dnia, a osoba za Tobą może się czegoś nauczy i może to być nawet odrobiny kultury. Same plusy!

Zostaw odpowiedź

Nawigacja