Słonia jemy po kawałku

Wielkimi krokami zbliża się Nowy Rok. Dla niektórych to czas na postanowienia i bardzo dobra motywacja. Są też tacy, którzy zdają sobie sprawę z tego , że cała akcja z Nowym Rokiem jest mocno przereklamowana. Są to zazwyczaj osoby, które bardzo dobrze znają siebie samych i wiedzą, że skończy się to jak zawsze.

Czy nie jest tak, że nasze postanowienia są huczne niczym wszystkie imprezy sylwestrowe razem wzięte? Po czasie orientujemy się, że wyszło jak zawsze. Wiem, że swój cel trzeba sobie jasno określić, wizualizować, spisać go czy codziennie o nim myśleć. Innym sposobem jest też bardziej subtelne trzymanie go gdzieś z tyłu głowy w postaci jednego słowa kluczowego.

Lubimy stawiać sobie wyzwania, ba najlepiej te najbardziej nierealne. Tworzymy je w swojej głowie i nagle stają obok nas niczym słoń, któremu nie dorastamy do pięt. Jest wielki i chcemy go zjeść całego na raz. Sama tak mam, kocham efekt natychmiastowy. Może dlatego tak bardzo chwytliwe zdają się być kursy szybkiego i ekspresowego wszystkiego czy diety cud. Z naciskiem oczywiście na CUD. Owy cud odbiera nam rozum na tyle, że po pierwszej fazie zachwytu jesteśmy w stanie usłyszeć tylko cichutki głosik z tyłu głowy mówiący o tym że cudów nie ma.

Wszystko chcemy od razu nie ważne jakie mamy postanowienie. Niestety bardzo szybko okazuje się, że mamy od tego czkawkę, albo niestrawność z powodu próby pożarcia słonia na raz.

Wiem, że Nowy Rok nie jest jedynym momentem by ustalać sobie postanowienia, pozostałe 364 dni w roku są równie dobre. Może trzeba spróbować?

Nie jest kluczowe kiedy a jak. Bo nie ma znaczenia czy w Nowy Rok czy w inny dzień rzucamy się na kilkutonowego słonia z nożem i widelcem. Fiasko murowane- bardzo szybko.

W tym roku chyba spróbuje inaczej. Zacznę od małego kawałka, malusieńkiego, mikroskopijnego. Założenie na każdy dzień. W każdy dzień mały kęs przysłowiowego słonia wystarczy. Być może nabiorę apetytu na więcej. W efekcie może się stać tak, że w tydzień „jedzenia słonia po kawałku” ubędzie go o wiele więcej niż jakbym porwała się na niego w jeden dzień z oczekiwaniami i wilczym apetytem.

Chcesz schudnąć- wyjdź na spacer, chcesz oderwać się od elektroniki- zacznij od posiłku bez telefonu w kieszeni, chcesz przestać wydzierać się na dziecko- załóż sobie że nie zrobisz tego jeden dzień i nie myśl o jutrze.

Nowy dzień- nowe założenie. To nic złego, że codziennie to samo, ważne że idziesz do przodu.

Ja spróbuje, mam wielki apetyt, ale wiem jak czuję się przejedzona więc zjem….ale po kawałeczku.

Zostaw odpowiedź

Nawigacja