Skarpety i sandały- konieczność, wiocha czy styl

Wiosna, lato- cudowny czas spędzony od rana do wieczora na powietrzu. Rano chłodno, za godzinę ciepło później upał. Sandały więc to podstawa garderoby dziecięcej w tym  czasie. Blogi zabiją się wtedy w tworzeniu kreatywnych zestawień nowości sandałowych. Wybieramy więc te najpiękniejsze, a może najwygodniejsze, takie z zakrytymi palcami lub odkrytą piętą. My też wybraliśmy już swoje sandały ale zanim to zrobiliśmy siłą rzeczy przyglądałam się na butowe  nowości na małych stópkach na placach zabaw. I wtedy się zaczęło. 

Fala przemyśleń po tym jak po krótkich kalkulacjach okazało się, że ok. 80 % dzieci na placu zabaw ma na stopach nie tylko i sandały ale też skarpety. Nie dawało mi to spokoju. Co tam opinia kilku matek z otoczenia, postanowiłam zapytać o to na jednej z grup na portalu społecznościowym. Jakie są wyniki tej, niemalże, debaty społecznej?

Spotkałam się z kilkoma grupami odpowiedzi. Niektóre całkowicie mnie zaskoczyły. Zobaczcie sami.

NIE, NIE, NIE!!!!

Oto pierwsza grupa matek zbulwersowanych. To że pierwsza wcale nie oznacza, że najbardziej liczna. To matki, które skarpetom i sandałom w parze mówią stanowcze nie! To im się po prostu nie łączy i zwyczajnie nie pasuje. Według nich obuwie jakim jest sandał z zasady stworzone jest do nagich stóp i bez znaczenia jaki model sandała posiadamy. Te matki same nie wyobrażają sobie założenia sandałów i skarpet i nigdy tego nie robiły.

ZA ZIMNO NA BOSE STOPY A ZA CIEPŁO NA TRAMPKI

Ta grupa zdecydowanie boi się o przeziębienie równie bardzo jak o przegrzanie. Temat równie szeroki jak słynne czapeczki w lecie albo zakrywanie wózka kocem przed słońcem. Te matki zakładają swoim dzieciom skarpety w obawie przed zimnem podczas gdy na dworze jest 22 stopnie bo jak się okazuje granica 24-25 stopni jest w stanie skłonić je do zdjęcia dzieciom skarpet i zostania w samych sandałach. Co ciekawe te osoby dorosłe same nie noszą skarpet i sandałów z powodu zimna i wybierają odkryte buty lub po prostu zabudowane.

AUUUĆ! OBCIERA

Tych „skarpetkowych matek” jest chyba najwięcej. Skarpety na nogach ich dzieci znajdują się w przypadkach gdy sandały kiedyś boleśnie obtarły malucha lub z samej obawy przed obtarciem. Są zapobiegawcze, nawet wygojona stopa lub zaklejona plastrem nie skłoniła je do zdjęcia skarpet.  W takich przypadkach jeśli chodzi o bolesne ranki na stopach dziecka nasuwa się pytanie na ile ten model buta jest dopasowany do stopy dziecka i jaką ma jakość. Bardzo często opcja założenia skarpet wyda się prostsza i bardziej dostępna niż kupowanie nowych butów. Istnieje tutaj też kwestia odparzania lub tarcia spoconej stopy o piasek w bucie. Przy czym dla tej grupy puszczenie dziecka na plac lub do piaskownicy boso wydaje się być niebezpieczne lub niehigieniczne.

WYTRZEP MI NOGI BO DALEJ NIE IDĘ!

To grupa posiadająca dzieci bardzo wrażliwe. Wpadanie choćby odrobiny piasku lub kamieni pod palce staje się problemem nie do przejścia, dosłownie  w taki sposób, że dziecko nie zrobi ani jednego kroku więcej, płacze, złości się. Małych wrażliwców jest równie dużo co tych z obtarciami. Rodzice w takiej sytuacji nie widzą inne go wyjścia niż podczas upalnego dnia założyć skarpety do sandałów. Przy czym nie wiadomo czy istnieje jakieś działanie tych rodziców w celu odwrażliwienia stóp dziecka takich jak szczotkowanie, oswajanie z nierównościami stopniowo.

SAM ZAKŁADA JA TYLKO IDĘ OBOK

Ci rodzice nie mają zupełnie wpływu na to jak ubierają się ich nieco starsze dzieci. Nie koniecznie popierają dane trendy lub nawet im się one nie podobają. Jednak dają dzieciom wolą rękę w tej kwestii a posiadają przy okazji egzemplarze takie co po prostu skarpety lubią zawsze i wszędzie niezależnie od pogody.

DZIECIOM MOŻNA WSZYSTKO, BO TY TYLKO DZIECI

Doszliśmy w końcu do ostatniej grupy. Do niej należą też pojedynczy rodzice z grupy obtarć i tym co ciągle zimno. Nie chodzi tutaj jednak o przekonanie, że dziecko może eksperymentować w kwestii ubioru, samo się przekonać i wyciągać wnioski. Chodzi tutaj raczej o pewien bunt nie robienia z dzieci ikon mody lub narzucania trendów. Przy czym osobiście nie uważam, że zakładanie sandałów na bose stopy należałoby do jakiejś mody, a wydaje mi się to bardziej naturalne.

To już wszystkie grupy. Pomimo tego, że sama nigdy nie zakładałam skarpet i sandałów i takie połączenie na nogach mojego dziecka wydaje mi się dość dziwne wizualnie o tyle jestem w stanie zrozumieć argumenty niektórych rodziców.

Tak jak liczna jest grupa chodzących dużo i wszędzie boso- jak my, jak duża pewnie jest grupa miłośników skarpet. Przychodzi mi do głowy jednak jeszcze jedna kwestia, nadająca się raczej na pracę badawczą. Czy podejście rodziców lub szczególne zamiłowanie samych dzieci do skarpet powoduje zakładanie ich do sandałów w dorosłym życiu, szczególnie u mężczyzn? Z pewnością byłby to hit badawczy!

A Wy do której grupy rodziców się zaliczacie? 

3 komentarze

  1. Odwieczny dylemat Moim zdaniem, jak sandały są dobrej jakości i prawidłowo dobrane to nie powinny obciera stopy, a tym samym skarpety są zbędne ☺

  2. Ciekawy temat i taki „typowo polski” 🙂
    U nas sandały z reguły zakładamy na gołą stopę, ale nie mówię skarpetom stanowczego „nie”, bo podobnie jak jedna z grup uważam, że u dzieci nie wyglądają one obciachowo. Dlatego gdy np. wychodzimy na bardzo długo i wieczorem się ochłodzi, a oczywiście nie chce mi się zabierać cieplejszych butów na zmianę, więc zakładam dzieciom sweterki i skarpetki do sandałów 🙂

Zostaw odpowiedź

Nawigacja