Siku, kupa, dupa, kibel…

Nastaje taki czas, że pielucha przestaje wystarczać a słownictwo wykracza poza ramy „papa”, „mamusiu kocham Cię” i „ nieeeee!!!”. Większość rodziców pieje z zachwytu z powodu zdobytych nowych umiejętności. Oczami wyobraźni widzi już swojego potomka dojrzałego, poważnego… wchodzącego w dorosłość z dumą i kieszenią pełną doświadczenia. Dobrze wiem, kochani, jakie to uczucie. 

Nasze poczucie dumy  jednak pewnego dnia burzy śmieszkowato wypowiedziane słowo DUPA lub opcjonalnie KUPA albo odpowiedz na każde pytanie w postaci wyrażenia KIBEL. Oczy szeroko Ci się otwierają a z ust wypływa zdziwienie: „kochanie, no co Ty mówisz?! To brzydkie słowo…”. W kuchni półsłówkiem mówisz to drugiej połówce razem z przypuszczeniem że z pewnością aniołek przywlókł takie wyrażenia z przedszkola – kolebki zła. Gdy upomnienia nic nie dają dzieciak zaczyna prowadzić konwersacje z babcią:

-co jadłeś w przedszkolu?

-kupę i siku

-chcesz do toalety?

-jadłem kupę w kiblu!

-nie mów tak brzydko!

-kibel! siku! kupaaaaaa!

Twarz rodziców okrywa się pąsem a wąsy stają dęba. Znane?

Próbujemy różnymi sposobami. Jesteśmy w końcu dorośli. Możemy przestać reagować na takie słownictwo. Innym sposobem jest też zmiana znaczenia słów zwracając uwagę na coś innego. Jednak tak na prawdę, czy ma to sens?

Zacznijmy od tego, że takie wyrażanie nie ma nic wspólnego ze złym wychowaniem, zachowaniem  czy też naśladowaniem kogoś. To kwestia rozwojowa. Czasem trudno to zrozumieć zwłaszcza nam dorosłym, lub jeszcze bardziej dorosłym powściągliwym dziadkom. Jednak zapewniam to kwestia rozwoju i to nie byle jaka!

Zaczyna się około 3-4 roku życia nie bez przyczyny. To właśnie wtedy dzieci uczą się żartować, potrafią różne żarty zrozumieć i same je robić. Oczywiście zbiega się to z fascynacja swojego ciała i różnymi jego wydzielinami. W tym okresie największą tajemnicą staje się jak jedzenie zmienia się w kupę i jaką drogą z usta trafia do ukochanej przez dzieci „dupy”.

Innymi słowy :

fascynacja kupą+reakcja rówieśników sugerująca żart= nadużywanie słów w mniemaniu dorosłych jako „brzydkie” czy „niestosowne”. 

Najważniejsze jest to by wszyscy się śmiali! Nie należy się więc zniesmaczać bo jak wiadomo „kupa” ludzka rzecz a i na „kiblu” każdy lubi sobie posiedzieć.

W tej całej zabawie najważniejsze jest to aby nie demonizować tych słów ani za nie karać. Czas mija i takie zachowanie powoli przejdzie w inne. A jedne co nam pozostaje to zacząć się śmiać razem z dzieckiem kiedy na cały głos w sklepie krzyczy przedszkolne niecenzuralne ale za to jak prawdziwe i życiowe słowa.

Zostaw odpowiedź

Nawigacja