Odpuść sobie, Matko!

Zadaj sobie pytanie co dzisiaj musisz.

Niezła lista Ci się ułożyła w głowie, co? Jak zdajesz sobie sprawę z tego ile rzeczy musisz, rodzi się frustracja i złość. Przynajmniej tak jest u mnie. Wkurzenie na takie sytuacje to coś zupełnie naturalnego, tym bardziej jeśli uświadamiasz sobie że lista  rzeczy, które musisz zrobić jest dłuższa niż doba. A jeszcze trzeba wziąć pod uwagę sytuację, które trudno przewidzieć. Z tyłu głowy jednak masz, że takowe mogą wyskoczyć niczym królik z kapelusza.

Przewijanie, pranie, sprzątanie, układanie, gotowanie…..i tak w kółko.Co zrobić, taki etat w tym Twoim domowym korpo…tylko coacha brak. O nie, przepraszam są chwile gdy Twój prywatny coach podejdzie i się przytuli- motywujące. Na chwile jesteś w stanie zapomnieć o tym co musisz.

Ja w pewnym czasie w moim życiu zdałam sobie sprawę, że nie muszę, a chcę. 

To diametralnie zmienia sytuację.

Poziom złości na siebie i innych w momencie zmiany strategi działania w moim korpo-domu uległ nagle zmianie. Bo od tej pory stała się to raczej firma rodzinna z pasją niż korporacja.

Czy nie uważacie, że za dużo od siebie wymagamy? Może związane jest to ze stwierdzeniem otoczenia, również tego najbliższego że „ siedzisz w domu”. Więc jeśli uważasz że siedzisz w domu to może lepiej się połóż, mniejsze obciążenie dla stawów a i wygoda znacznie większa.

Zawsze jest coś za coś. Jestem przekonana, że zdajesz sobie z tego sprawę, że bajki lasują mózgi dzieciom. Ale jeśli chcesz wypić gorącą kawę w środku dnia, albo przymknąć oko po nieprzespanej nocy- bajka jest konieczna. To jest właśnie to „coś za coś”. I uważam, że wyrzuty wyrzuty sumienia w takich sytuacjach są nie na miejscu.Trzeba tylko zdawać sobie sprawę co jest za co. Wkurza Cię jak dziadkowie zajmują się Twoim dzieckiem gdy Cię nie ma? Nie zgadzasz się z ich wychowaniem wnuka? Tutaj też nie ma sensu złoszczenie się. Taka jest cena „darmowej” opieki- coś za coś.

Nigdy nie ma idealnie, żadna matka nie jest matką idealną. I podłoga w Twoim domu też nie musi być idealna. Dobrze jest chcieć posprzątać zabawki wtedy gdy ma się na to ochotę, a nie musieć. I nie zależy to od ilości czasu, ale od zmiany myślenia i …zwyczajnie odpuszczenia sobie, by znaleźć chwilę by zaopiekować się samym sobą.

A jak to wygląda u Was? Musicie czy chcecie?

Odpuszczacie czy nadal dążycie do ideału, którego nie ma?

Prawa do zdjęcia należą do julien haler

3 komentarze

  1. Bardzo dobrze napisane 🙂 Czasem ogarnia mnie taka właśnie frustracja, że to nie zrobione, a tamto ciągle czeka, a ja bez śniadania… Staram się układać domowe zajęcia według priorytetu i zawsze najpierw zjeść, bo jak jestem głodna to jestem zła, a nawet jak nie jestem to zaraz będę 🙂 I jeżeli priorytetem na tą drzemkę dziecka będzie malowanie paznokci to to zrobię i już :p

  2. Pingback: Myślałam, że nigdy nie będę jedną z tych leniwych matek - Etatowa Matka

Zostaw odpowiedź

Nawigacja