No podziel się! Nie bądź samolubem! 

Często słyszycie takie reakcje rodziców w stosunku do dzieci? Ja słyszałam je kilka razy i o zgrozo było to połączone z wyrywaniem zabawki, płaczem dziecka i zdziwioną minę dziecka, która owej zabawki się domagało.

Dlaczego rodzice tak panicznie boją się, że ich dzieci wyrosną na samolubów, wpatrzonych w siebie i własne potrzeby narcyzów? Dlaczego tak ważne dla nich jest postrzeganie ich samych i ich dziecka przez innych rodziców? Wszyscy chcemy być idealni, grzeczni, uczynni, ponad swoimi potrzebami stawiać drugiego człowieka. Każdy pragnie mieć swoją własność i to jest chyba zdanie kluczowe.

Oczekiwanie od dziecka do 3-4 roku życia dzielenia się i empatii i rozumienia celu drugiej osoby jest niczym nauczenie słonia latać. Oczywiście jeśli wsadzimy go do samolotu – poleci, ale owego samolotu- przenośni nie uda nam się zbudować szybciej niż przez te 4 lata.

Mając więc wizje budowania samolotu dla słonia zastanawiam się zawsze po co te matki strzępią język (tracąc czas), skutecznie szufladkując jako samolubna swoje własne dziecko (a nie jest to chlubna szufladka) i wtłaczają je od małego w rolę.
Keep calm… Chce się powiedzieć.

Poczucie własnej odrębności i własności jest więc cechą rozwojową. Związana jest ona z najważniejszymi przełomami w życiu dziecka czyli tak zwanymi ” buntami „.
Dzielnie się jest hojnością i niewątpliwie jest to cecha porządna, ale nic na silę. To tak jak 6 miesięczne dziecko nie zje samo 3 daniowego obiadu bo musi do tego dorosnąć tak samo musi dorosnąć do dzielenia się. Niechęć do podzielenia się zabawką bądź wspólnej zabawy nie jest objawem samolubstwa, złego wychowania lub jedynactwa.

Jestem zdania żeby stwarzać dziecku dogodne warunki do rozwoju. Modelować zachowanie tak aby dziecko samo się przekonało, że dany ruch chce wykonać. Więc idąc za rozwojem – nie zmuszam. Dziecko jest człowiekiem jak każdy inny i tak jak my dorośli mamy potrzebę posiadania osobistych rzeczy takich jak telefon, laptop czy ulubiony kubek na kawę. Dziecko również. Pomimo tego, że dorosłym ciężko zrozumieć, że bardzo ważną własnością dla dziecka może być stary koc lub plastikowy samochód bez koła, warto to uszanować.

Wracając do słonia – ale o co chodzi z tym budowaniem samolotu? No właśnie. Owym budowanie samolotu nazwałam coś czym nasz przysłowiowy słoń może się posłużyć by polecieć. I tutaj nasza rola. Rodzic jest, a przynajmniej powinien być ta osobą która tłumaczy „jak świat się kręci” ze względu na bagaż swoich doświadczeń, których dziecko nie ma. Rozmowa i tłumaczenie, a także przytaczanie przykładów zachowania w danej sytuacji dużo ułatwia. Nawet jeśli wydaje nam się, że to nic nie daje, dziecko zdobywa jakieś narzędzie którym w przyszłości się posłuży.

I przyszłość to kolejne słowo kluczowe. Przychodzi taki czas, gdy dziecko ma 3-4 lata zaczyna posiadać chęć socjalizacji i w grupie rówieśniczej zaczyna stwierdzać że warto się dzielić (!) bo bez dzielenia się nie ma zabawy, nie ma interakcji i nagle odkrywa, że podzielenie się może sprawić innej osobie radość i posiadając w danym wieku umiejętność rozumienia i wczuwania się w emocje innych wie, że to przyjemne.

Jak zdecydujemy się nie zmuszać dziecka do dzielenia się, nie oceniać go negatywnie warto respektować to nasze prawo. Nie bójmy się odezwać na placu zabaw – „przykro mi Jaś nie pożyczy Ci tego wiaderka, bo sam się nim bawi”. Nie bójmy się pytać dziecka o zdanie. Jeśli stanowczo odmówi nie pozostaje nam nic innego tylko ubranie drastycznego „NIE!” w bardziej miłe słowa – „przykro mi Krzysiu, Jaś nie chce ci dać pojeździć na swojej hulajnodze, może innym razem”.
Bądźmy blisko i respektujmy zdanie dziecka.

4 komentarze

  1. Świetny post, trafiony w punkt! Eh… to takie przykre że rodzice uwielbiają szufladkowac swoje własne dzieci i tak jak wspomnialas przypinac im te przysłowiowe „łatki” zwykle niezbyt przyjazne… A potem to dziecko faktycznie jest samolubne skoro od małego słyszy że takie właśnie jest… tzw. samospełniajace się proroctwo. A poza tym nie uczmy dzieci ze trzeba komuś coś dac tylko dlatego że ktoś np. płacze że chce to mieć. Zanim się obejrzymy nasze kochane dziecko będzie w ten sam sposób od nas wymuszać różne rzeczy… skoro przeciez jak kolega Jas plakal i dostal to co chciał to ja tez moge tak…
    Dobrze ze piszesz o takich rzeczach 🙂 świadomość roooośnnie…. :):)

  2. Wydaje mi się, że w pewien sposób my rodzice boimy się, że to bedzie świadczyło o tym, że jesteśmy złymi rodzicami. Poza tym, tego nas nauczono. I trochę nadal się nas tego uczy, bo ciocie dobra rada na każdym kroku mają nam coś do powiedzenia i udowodnienia, jak „nieudolni” jesteśmy…

  3. Dobre 😉 Zawsze byłam zwolenniczką tłumaczenia dziecku w jakiej sytuacji się znajduje ale bez narzucania zachowania.

Zostaw odpowiedź

Nawigacja