Myślałam, że nigdy nie będę jedną z tych leniwych matek

Kiedyś byłam przekonana, że wszystkie matki są leniwe. Leniwe w sposobie wychowania, leniwe jeśli chodzi o trzymanie jakichkolwiek zasad w domu, by tylko mieć święty spokój. Nie mając dziecka byłam przerażona zblazowanymi rodzicami siedzącymi z dzieckiem w piaskownicy „ za karę”. I jak to jest zazwyczaj powiedziałam sobie, że jeśli już kiedyś- w dalekiej przyszłości, będę miała dziecko nigdy się taka nie stanę.

MYŚLAŁAM ŻE BĘDĘ IDEALNA

Idealna żona, idealna matka w idealnym domu, takie marzenia niczym żona ze Stepford, ale chyba doskonale wiemy jak to się skończyło w tym filmie. Ogarnięcie domu, dziecka, nie może być w końcu takie trudne. Prawda? Ah no i jeszcze trzeba idealnie wyglądać, pójść na siłownie i do fryzjera, zrobić paznokcie, bo lepienie pierogów na obiad z zaniedbanym manicure to skandal.

Takie oto myślenie młodej dziewczyny, studentki oparte na obserwacjach fragmentów życia młodych rodziców. Kłócił się z tym tylko widok rodziców w szpitalach pediatrycznych. Śpiących miesiącami na podłodze przy łóżkach swoich dzieci, robiących masaże i wykonujących sporą część pracy pielęgniarek i rehabilitantów. Matek czytających książki opartych o szpitalne ściany, po to by na palcach wykraść się z szpitalnego pokoju gdy dziecko śpi lub ogląda bajkę po to by umyć zęby i się uczesać. Mieć chociaż tę chwilę.

Okazuje się, że nie można być idealnym w każdej dziedzinie, bo rodzi to frustracje a złość narasta. Stajemy się wówczas rodzicami rodem z Alcatraz.

Jeśli jesteście jeszcze więc na etapie w którym nie możecie sobie odpuścić- przeczytajcie koniecznie wpis Odpuść sobie, Matko!

POJAWIA SIĘ DZIECKO I USTAWIASZ „NAWIGACJĘ”

Lenistwo w każdej dziedzinie nie jest czymś pozytywnym i postrzegane jest to przez społeczeństwo krótko mówiąc- słabo. Ale każdy wie, że punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia, a ja się w pewnym momencie swojego życia właśnie przesiadłam. I owej przesiadki byłam zupełnie świadoma. To tak jak mieć w sobie chęć dojechać do celu wstukanego w nawigację. Masz świadomość, że twój samochód jest w kiepskim stanie i przesiadasz się do autobusu.  Okazuje się wtedy, że wyobrażenia mijają się z rzeczywistością. Ludzie w tym autobusie nie pachną fiołkami, a jak wstałaś by skasować bilet, ktoś właśnie zajął Twoje miejsce. A najgorsze jest to, że mam świadomość, że być może część tej drogi do celu będę musiała iść pieszo, być może coś zgubię i będę się wracać.

I każdy kto ma dziecko dąży do jakiegoś celu i jego dobrego wychowania. Każdy ma na to inny sposób. A droga jest długa, bo mając więcej dzieci musisz w „nawigacji” ustawić jeszcze punkt pośredni. I jechać tak by go nie ominąć. Trudna sztuka.

POZWALAM SOBIE NA LENISTWO

Nagle w środku tej drogi uświadomiłam sobie, że jadę trochę na gapę. Jest stres bo czasem jak to w jeździe na gapę są przykre konsekwencję. A jednak pozwalamy sobie na takie lenistwo z jakiegoś powodu.

Tutaj trzeba się przyznać do najgorszej i bardzo często potępianej rzeczy- włączam dziecku bajki. Choć w przypadku mojego dziecka bywa to różnie i bajki ogląda raczej wybiórczo. W wielu przypadkach ma tę bajkę daleko w pielusze i bierze mnie za rękę i ciągnie do pokoju.

Tak, bajki lasują mózg dzieciom, dziecko do 3 roku życia teoretycznie nie powinno mieć styczności z elektroniką. Podziwiam tych rodziców, którzy trzymają się tej zasady. Ja nie mam innego pomysłu i wystarczająco mocy by wymyślać kreatywne aktywności o 5 rano.

Drugi punkt lenistwa jest taki, że często kładę się na drzemkę razem z dzieckiem. Lubię spać, nawet bardzo i wstawanie o 4.30, albo  5 nie stoi w mojej naturze. Dzięki temu lenię się w łóżku te 2 h w czasie dnia, ale za to mam więcej energii popołudniu. I wydało się, matki w domu jednak nie siedzą, a leżą!

A lenistwo w moim wydaniu polega na tym , że po prostu czasem nie mam na coś siły, odpuszczam. To tak jak nie mam siły czatować o 4.55 pod łóżeczkiem N. by wysadzić Go na nocnik zaraz po otwarciu oczu by efektywnie zacząć proces odpieluchowania.

Zmiana punktu siedzenie a tym samym punktu widzenia pokazała tyle, że nie warto oceniać. Bo ta matka siedząca „ za karę” w piaskownicy, może ma właśnie ten moment. Moment gdy odpuszcza i po całym dniu skakania  z dzieckiem właśnie włożyła go do piaskownicy z nadzieją, że dziecko wykopie wielką dziurę, wejdzie do niej i posiedzi chociaż 10 min w jednym miejscu.

Każdy ma takie chwile. Bardzo często zdarza się tak, że widzimy u innych właśnie te chwile. Pamiętajmy, że chwila to tylko urywek całego życia, a chwilowe lenistwo nie oznacza braku zasad.

Jakie są Wasze lenistwa?

2 komentarze

  1. Jesteś super!
    Świetnie ubrana w słowa rzeczywistość i prawda. Ja też jestem leniwą matką siedzącą z dzieckiem w domu, której się nie chce iść do pracy -sama pewnie kiedyś bym tak siebie oceniła. Z mojej perspektywy teraz wygląda to mocno inaczej i często myślę że jakbym poszła do pracy, to bym wreszcie odpoczęła.

Zostaw odpowiedź

Nawigacja