Jedz grzecznie, siedź grzecznie…

Grzeczność to wg. słownika polskiego PWN to sposób zachowania świadczący o dobrym wychowaniu.

Chyba każdy chce mieć dobrze wychowane dziecko, prawda? Nie znam rodzica który odpowiedziałby inaczej. Tylko niestety jak pomyślimy dłużej owa „grzeczność; kłóci się z naszym wyobrażeniem dziecka za 18 lat, ale o tym później.

Co oznacza więc ta „grzeczność” wg rodziców?

Jedz grzecznie to nic innego tyko zjadanie wszystkiego co dziecko dostanie na talerzu w ilości takiej jaką rodzic uzna za słuszną. Tutaj nie ma miejsca na odkładanie rzeczy na bok talerza albo jedzenie palcami, nie mówiąc już o marudzeniu – to już szczyt niegrzeczności!

Grzeczne siedzenie oznacza siedzenie w jednym miejscu, nie rozglądanie się, nie rozmawianie. A machanie nogami? Ooo nigdy w życiu!

A jak sprawa wygląda z grzeczną zabawą? No tu sprawa jest oczywista. Grzeczna zabawa to cicha zabawa! A najlepiej spokojna i rozważna jazda autem- zabawką po okręgu o promieniu wyznaczonym przez rodzica.

No i już wszystko mamy pod kontrola!

O Matko! Nie wierze w to co piszę – jedyne co mi to przypomina to niewolnictwo, któremu towarzyszy bezgraniczne posłuszeństwo. Każde zachowanie, które  odbiega od  normy wiąże się z niezadowoleniem rodzica. Ale co z emocjami?

Każda osoba dorosła jak i dziecko ma swoje własne emocje i odczucia. Nie zawsze one się pokrywają. Powiedziałabym nawet że bardzo rzadko w zależności od wieku dziecka.

Spróbujmy sobie czasem odpowiedzieć na pytanie: jakie cechy chciałbym by posiadało moje dziecko za 18 lat? Jakie ma być w przyszłości?

Wiele z nas odpowie że byłby szczęśliwy jakby dziecko było kreatywne, ale jak ma się ta kreatywność jak w zabawie nie pozwalamy mu być spontanicznym. Sami podsuwamy zasady zabaw, lecz najważniejsze jest by je łamać, bo kreatywność wymaga czasem złamania zasad. Który rodzic uważa że kreatywne może być psucie zabawki? A no właśnie, że może. Wystarczy uwierzyć we własne dziecko i to że pies bez uszu może być super dinozaurem.

Bardzo lubimy osoby dorosłe, które umieją się o siebie troszczyć i zawalczyć „o swoje”. Pewnie chcemy by nasze dziecko również miało taką cechę. Jak ma się to do tego gdy dziecko nie zgadza się z naszym zdaniem, a ma swoje własne i zaczyna z nami „dyskutować”? No właśnie nijak! Powstaje tu ewidentnie niespójność.

Ta grzeczność którą często jako rodzic chce my wyegzekwować od dzieci w mojej opinii bardzo ogranicza i tłumi emocje.

Chcemy by nasze dziecko było śmiałe, przebojowe, pomysłowe, kreatywne, umiało troszczyć się o siebie i innych. Te wszystkie cechy potrzebują treningu emocji, rozwoju i takiego, bezpiecznego otoczenia w którym te sytuacje mogą być przećwiczone.

Czasami wystarczy dać dziecku święty spokój. Dorośli też lubią święty spokój prawda?

Dajmy dzieciom szanse czegoś nie lubić, kogoś nie lubić. Pozwólmy dzieciom krzyczeć, skakać i bawić się w taki sposób jak same sobie wymyślą. Twórzmy zasady po to by je złamać. Czasem brudne dziecko to szczęśliwe dziecko. Bądźmy blisko ale nie wchodźmy dziecku w paradę!

 

1 komentarze

  1. Pingback: Jak skutecznie podciąć skrzydła naszym dzieciom?

Zostaw odpowiedź

Nawigacja