” Jak będziesz miała dziecko to dopiero zobaczysz…” 

Znacie to tytułowe stwierdzenie? Ja bardzo dobrze! Będąc w ciąży słyszałam to zdanie wielokrotnie – to chyba za mało powiedziane. Jak tylko słyszałam sam początek zdania już robiło mi się słabo. Oczywiście to zdanie kończyło się przeróżnymi stwierdzeniami:

1… nigdzie nie wyjdziesz,

2…stracisz wszystkich znajomych, bo kto by chciał gadać o kupach i kolkach,

3…nigdzie nie wyjedziecie bo z dzieckiem się nie da!bo ja przewinąć? Jak nakarmić? A jak będzie płakać w foteliku? Wakacje z dzieckiem to wakacje stracone!

4…nie będziesz miała nawet kiedy się umyć i skończysz w dresie z tłustymi włosami,

5…przez 3 lata będziesz chodzić jak zombie bo najpierw dziecko będzie miało kołki i będzie całą noc płakać a później będzie się budziło 100 razy w nocy,

6…będziesz musiała oddać komuś psa, bo jak urodzi się dziecko pierwsze co zrobi pies to z pewnością rzuci się mu do gardła z zazdrości.

To kilka zdań które usłyszałam będąc w ciąży i tak bardzo zapadły mi w pamięć, że teraz jak mam zły humor, to sobie je przypominam po to, żeby się pośmiać. Pamiętam, że wtedy podobnie jak M., podchodziłam do tego na chłodno, wręcz lodowato. Wpuszczałam jednym uchem, a wypuszczałam drugim. Teraz jestem z siebie dumna, że tak właśnie postąpiłam. Wiedziałam, że nie są to opinie do końca obiektywne, bo osoby snujące takie poglądy albo nie miały dzieci, albo miały dzieci w wieku dojrzewania lub dorosłe. Byłam świadoma, że brakuje mi osób z którymi mogę porozmawiać, a one „jechałyby na tym samym wózku” co ja, a przynajmniej były w podobnym wieku, ale miały małe dzieci.

Kluczowym wydaje mi się mieć świadomość, że to dziecko które nosisz (do mam w ciąży) jest Twoim i tylko Twoim dzieckiem, którego nie znasz. Każde dziecko jest inne! I to właśnie jest klucz do tej sytuacji. To właśnie rodzice dopiero jak urodzi się dziecko będą wiedzieli co jest dla niego najlepsze i na co sobie mogą w danym wieku z dzieckiem pozwolić. Pozwolę sobie polecieć trochę po chrześcijańsku: „Nie lękajcie się” 🙂 strach nie pomaga, ale występuje zawsze w takiej sytuacji.

U Nas zweryfikowało to życie i to chyba najlepsze wyjście z sytuacji. Trzeba poczekać i nie bać się, no dobra, a przynajmniej opanować emocje. Jeśli stracisz znajomych – trudno, znajdziesz innych i to takich, którym gadanie o dziecku będzie sprawiało frajdę. Wyjazdy z dzieckiem? No tu kluczowy jest luz, dziecko doskonale wyczuwa Wasze emocje, które od razu rezonują. Tak, tak przewidywanie jest ważne przy dziecku, ale nie można przewidzieć o której godzinie dojedziemy do stacji, a dziecko akurat wtedy zrobi kupę. Z N. Wyszliśmy do restauracji na kolacje jak miał 2 miesiące, była zima. Powiem jedno – bawiliśmy się świetnie. Zjedliśmy wyśmienitą kolację, a N. przespał pól imprezy. Później bawił się swoimi rączkami i znów zasnął. Nasz pies też czuje się świetnie. Mieliśmy go 2 lata przed urodzeniem N. i nie wyobrażaliśmy sobie gdzieś go oddać, członka rodziny nie da się od tak zostawić.

Nic tutaj nie jest proste. Wszystkie nasze działania były poprzedzone zbieraniem wiedzy na ten temat, ale bynajmniej nie od takich osób, które swoją wypowiedz zaczynały od zdania tytułowego. Myślę, że jak ma się głowę pełną wiedzy, otwarta na nowe rozwiązania, trochę spokoju i pewność, że znamy własne dziecko, można zrobić wszystko. Nie zawsze to się udaje, ale porażki też budują, bo uczymy się na błędach. A i jeszcze jedno – myję się codziennie, a dresy naprawdę lubię!

Życzę Wam odwagi i wytrwałości w poznawaniu swojego dziecka

A Wy słyszeliście takie rady?

1 komentarze

  1. A ja usłyszałam takie chyba dość mądre zdanie, że jak będę miała dziecko to już żadna noc i żaden dzień nie będzie taki jak wcześniej… i wydaje mi się że to jest całe sedno sprawy. Po prostu przy dziecku jest inaczej niż wcześniej 🙂 A jak bardzo inaczej to w dużej mierze zależy od dziecka. Tak jak wspomniałaś, każde jest inne 🙂 Ja ze swoim jakże bardzo temperamentnym synem uczę się codziennie organizacji czasu 🙂

Reply To Małgorzata Usuń odpowiedź

Nawigacja