Gdzie ci mężczyźni….ojcowie?

Czy ojcowie potrafią się zajmować dziećmi? Czy nie macie wrażenia że gdy tylko ich własne dziecko zaczyna płakać robią dziwną minę i błędnymi oczyma w pośpiechu szukają matki dziecka? Widziałam wiele takich „akcji” a raczej ojców w akcji. Z drugiej strony znam kilku ( nie za wielu) ojców, którzy zajmują się dzieckiem lepiej niż matki albo przynajmniej równie dobrze.

Według statystyk od stycznia do kwietnia 2014 z urlopu macierzyńskiego skorzystało 40 tyś. ojców. Czy to dużo? Okazuje się że to o 30 tyś ojców więcej niż w tych samych miesiącach roku poprzedniego. Czyli coś się zmienia.

Czy nie jest tak przypadkiem, że to my- kobiety i matki same sprawiamy że mężczyźni wycofują się niejako z ojcostwa, stając z boku?

Zanim zaszłam w ciążę, M. słyszał wszędzie że teraz zejdzie na drugi plan, że nie będzie najważniejszy. Jak dziecko się rodzi to podobno mężczyzna staje się zupełnie zbędny. I co? I uwierzyliśmy, ale przy tym bardzo dużo ze sobą rozmawialiśmy. Przedstawiono nam wizję zmarginalizowania mężczyzny jako członka rodziny, bo bardzo rzadko wskazuje się na skłonności opiekuńcze ojców. Według mnie kompletną bzdurą jest twierdzenie iż najlepszą rzeczą jaką zrobić może ojciec w stosunku do dziecka to kochać jego matkę. Z całym szacunkiem do miłości ale to chyba trochę za mało. Pielęgnując i powielając takie stwierdzenie sami jako społeczeństwo sadzamy ojców na ławce rezerwowej tej drużyny ,która nazywa się rodziną.

Sytuacja wyklarowała się już w czasie porodu, gdzie czułam że ktoś obok jest mi niezbędny. Później bardzo szybko przekonałam się, że nie tylko „mamusia” potrafi ukoić płacz, a płacz z powodu głodu u niemowlaka jest tylko jednym z kilku powodów.

Mam wrażenie że każdy mężczyzna powinien spróbować jak to jest gdy dziecko podczas płaczu przekazuje z całą ufnością swoje emocje, a potem z całą ufnością się uspokaja.

Wydaje mi się że klucz do sytuacji istnieje w głowie kobiet. Bo tata nakarmi, położy spać, wykąpie. O to zazwyczaj ojcowie kąpią i co? Nie słyszałam o masowych utopieniach dzieci. Oni to zrobią, ale inaczej, nie tak jak my, a efekt będzie ten sam. A o efekt chyba chodzi.

Wszystko zaczyna się od relacji w związku. Każdy człowiek czuje swoje mocne i słabe strony. Skąd o tym wie? No poprzez metodę prób i błędów, ale okazuje się że przynajmniej próbował. I wydaje mi się, że powinnyśmy (jako matki) dać ojcom więcej swobody w relacji z dzieckiem.

To właśnie dziecko i ojciec zdecydują jak zbuduje się ta relacja. I jestem przekonana że będzie to zupełnie inna relacja niż dziecko-matka.

Wiem, że wiele kobiet może powiedzieć w takiej sytuacji : „ ale to on nie chce się zajmować dzieckiem” , albo co gorsza : „to on od nas odszedł”. Warto pamiętać, że jeśli tak jest to jest to wybór danej osoby. Nie powinnyśmy kierować tą relacją, ale patrzeć z boku. To tylko od tego drugiego rodzica będzie zależało czy stworzy się prawdziwa bliskość, zaufanie i rozmowa, czy jak pisze John Updike, staną się „jedynie maszynkami do jedzenia i zarabiania pieniędzy”.

2 komentarze

  1. Jejku jakie to przykre stwierdzenie „maszynka do jedzenia i zarabiania pieniedzy”… Tak dosadnie nazwane to co jeszcze dość często można spotkać w relacjach rodzinnych. Szczerze nie wyobrażam sobie mieć taką „maszynkę” w domu. I naprawdę w pewnym sensie podziwiam kobiety które w tej „drużynie” ktora nazywa sie rodzina sa zdane na siebie… ja bym nie potrafiła. Będę zawsze apelowac do kobiet – nie dajcie wmówić sobie ze tylko Wy musicie zajmować się dzieckiem. Dziecko ma dwóch rodziców na tych samych prawach i obowiązkach… Warto też pamiętać ze istnieje duże prawdopodobieństwo ze model rodziny jaki stworzymy powieli kiedyś nasze dziecko. Poprostu tak jest, taki model będzie znać i taki stworzy w swojej rodzinie. Pomyślmy czy chcemy żeby kiedyś nasze dziecko miało rodzine tak funkcjonującą jak nasza… eh daleko zaszły me rozważania ale poprostu nie godze się na takie „maszynki” w domu i dobrze ze o tym piszesz Etatowa Matko 🙂

  2. Pingback: Kryminał rodzicielski - Etatowa Matka

Zostaw odpowiedź

Nawigacja