Dziecko? Super! Polecasz?

Parenting ach parenting to znaczy tyle że masz dziecko. Inni pytają czy nie można po polsku? No jasne, że można-rodzicielstwo. Kto czyta te wszystkie blogi parentingowe? Jest oczywiste że w znaczącej większości osoby mające już na swoim koncie potomka, często nie jednego. Czego szukają więc na takich stronach bezdzietni? 

Jakiś czas temu usłyszałam zarzut, że jako „etatowamatka” powinnam promować, namawiać tudzież gloryfikować macierzyństwo. Nie ukrywam, że w tym czasie jedyne co miałam w głowie to wielki znak zapytania zaraz obok wykrzyknika. Nigdy nie myślałam, że mam coś wspólnego już wtedy z głośną królikową kampanią Ministerstwa Zdrowia. Nie jestem przekonana do tego czy do rodzicielstwa można namówić, bo nie znam nikogo kto pod wpływem internetu zdecydował się na dziecko. Z drugiej strony wyobrażam sobie sytuację kiedy to niektóre dość napastujące osobniki w rodzinie zaczynają temat dzieci przy świeżo upieczonych małżonkach. Wiem , że tak się zdarza. Nawet na niektórych to działa, albo opinia mamy, babci czy cioci jest na tyle ważna że przy tak wielkim „błogosławieństwie” para ochoczo wskakuje do łóżka.

Ile ludzi tyle sytuacji i ile ludzi tyle wspomnień. Czy można więc namówić kogoś do rodzicielstwa? Z pewnością tak, pokazując tęczę, pastele, brokat, bezkresną miłość i zrozumienie. Czy jest coś oprócz tego? Oczywiście, ale chyba wolimy o tym nie myśleć, a przynajmniej nie chcemy o tym słyszeć. Kupy, niewyspanie, ból, wkurzenie, niezrozumienie, ograniczenia i szeroko pojęta zmiana i strach…dużo strachu. 

Dziwne czasy nastały. Jest się albo dobrym albo złym, żeby nie napisać chujowym. Otaczają nas albo #leniweżony, #chujowepaniedomu albo jednorożce i pastele bo rzecz jasna nikt nie ma #męczącegodziecka i to jest jeden z bardziej łagodnych określeń. Gdzie tu złoty środek? Nie ma a to tylko dlatego, że słabo się sprzedaje.

Czy można więc powiedzieć komuś: – miej dziecko, sikaj tęczą! Można. Można wszystko, pytanie tylko po co.

Wszystkim ludziom nie dogodzisz. Jasne jest, że najlepiej jak się mówi to co ktoś chce usłyszeć. Jak ma się to do dziecka? Tak, że tej decyzji zmienić się nie da. Jeśli ktoś chce dziecka, to do tego dąży. Na tym etapie albo zdaje sobie sprawę z tego, że od tego momentu już do końca życia będzie za kogoś odpowiedzialny albo to uczucie dopadnie go dopiero po 9 miesiącach. Żadna opcja nie jest zła, zależy to tylko od dociekliwości danej osoby.

Jeśli ktoś nie chce dzieci- nie namówisz, nie ma opcji, do każdej decyzji się dorasta. I nie znaczy to, że tą decyzją jest posiadanie dzieci. Czasem po prostu dorasta się do decyzji świadomej bezdzietności. W każdym przypadku chodzi o świadomą decyzję. Nie ważne jaka ona jest.

Życie jest życiem nie jest idealne ani całkiem do dupy. W dużej mierze to jakie jest uzależnione jest od chwili, nastroju, hormonów i humoru.

Uspokój się i żyj…w swoim tempie!

Zostaw odpowiedź

Nawigacja