Dzieci i ryby

Jesteś dorosły i decydujesz o sobie. Wiesz o której musisz wyjść do pracy, robisz sobie przerwę kiedy jesteś głodny a biegniesz do toalety wtedy gdy pęcherz daje o sobie znać. Takie to normalne. Powiedzenie, że dzieci i ryby głosu nie mają zazwyczaj tyczyło się tego, że dziecko nie powinno mieć swojego zdania i podejmować decyzji. Mam jednak wrażenie że w wielu przypadkach tyczy się również potrzeb podstawowych i fizjologicznych. Wydaje mi się, że przez te zaledwie 2 lub 3 lata rodzice tak bardzo ukochali sobie moc decyzji względem dzieci, że często nie zmienia się to nawet wtedy gdy dziecko już mówi i jasno wszystko komunikuje.

Dziecko i rodzic to połączenie wydaje się bardzo oczywiste. Tak samo jak kiedyś a w niektórych głowach i do teraz panuje przekonanie, że rodzic jest mądrzejszy i ma prawo decydować o sobie rzecz jasna i o dziecku. Dzieci i ryby głosu nie mają tak się kiedyś mówiło. Rodzic wzór i kompas niczym słonce oświetla prawidłową i najlepszą drogę i czas na to by iść na nocnik. Jakby miał ten rodzic czujnik prowadzący z jego głowy prosto do pęcherza dziecka. Czasem niektórzy myślą, że tych nieomylnych czujników mają więcej. Zdawać by się mogło, że są ich miliony i nagle wydaje się, patrząc na to z boku, że niektórzy zupełnie świadomie  rodzą sobie roboty. 

Podejście do wychowania jest różne, jak wielu rodziców tyle podejść do każdej sprawy, może dlatego internet jest pełen złotych rad. Każdy wie lepie jak nauczyć dziecko jeść, jak odpieluchować. Pomijając blogerów w tej kwestii, bo tutaj raczej sami sobie wybieramy kogo czytamy. Drugim „ekspertem” jest rodzina , czyli babcia, mama, teściowa, ciocia. Te rady lubię najbardziej, one nie znoszą sprzeciwu.

Więc skoro one wiedzą co najlepiej sprawdzi się u Twojego dziecka, to co Ty nie będziesz wiedziała?

Co dzieje się wtedy gdy nie wiesz. Nie chcesz wróżyć z fusów i zgadywać co ten Twój 2 latek zje na śniadanie? Albo po prostu nie masz ochoty zaprzątać sobie tym głowy? Często stajesz się w oczach wielu matką niezorganizowaną, taką, która już od momentu śniadania urządza swojemu dziecku samowolkę. Co z tym robić? Olać to. 

Może Tobie najwyraźniej nie wszczepiono miliona czujników kontrolujących potrzeby dziecka. Najważniejsze, że masz jeden  czujnik- empatię. To ona pozwala Ci najzwyczajniej zapytać czego chce Twoje dziecko. Nie mówię tu o kwestiach bezpieczeństwa tylko o sprawach fizjologicznych na etapie gdzie ono samo może o nich decydować. Czuje głód, czuje smaki, ma swoje upodobania a także doskonale wie czy chce iść do toalety czy nie. Choć te wybory nie zawsze są trafne samo musi się czasem o tym przekonać, po to by poczuć realną moc swoich potrzeb i pragnień. 

Czasem wiem lepiej, czasem z góry wiem jak niejedna sytuacja się skończy, jak to każdy rodzic. Czasami bardzo trudno jest mi się powstrzymać i dać mu wolna rękę. W takich sytuacjach dochodzi do mnie, że nie chce robota, a raczej ryby bez głosu, chce syna i chce wiedzieć co myśli na dany temat, chce znać jego zdanie i potrzeby. 

Aby to napisać dla Ciebie i podzielić się swoją opinią włożyłam sporo pracy, jeśli to przeczytasz powiedz co myślisz na ten temat i zostaw komentarz 🙂

 

Prawa do zdjęcia należą do Michael Newton

 

4 komentarze

Zostaw odpowiedź

Nawigacja