Drugie dziecko? To Pani już wszystko wie!

Jakieś pięć lat temu straszono mnie dzieckiem. Faktem samego jego posiadania i wszystkimi konsekwencjami. Wtedy łapałam się za głowę, bo z takim podejściem gatunek ludzki z pewnością by wyginął. Po tym czasie przyszła pora na na drugi stopień wtajemniczenia. Jest to raczej wizja jak z horroru którą dość obrazowo raczyli nas znajomi i rodzina próbując przedstawić życie z dwójką dzieci. Nasycona tymi wszystkimi opowieściami uzbroiłam się w przysłowiową tarczę i miecz nie zapominając o pokładzie cierpliwości wyruszyłam na spotkanie z naszym drugim dzieckiem. Biorąc pod uwagę moje uzbrojenie podróż już od samego początku ciąży była dość zaskakująca.

Druga ciąża? To jesteś już „starą” wyjadaczka! Aż strach pomyśleć co ludzie myślą gdy masz więcej dzieci. Być może oczekują, że gdzieś miedzy obiadem a kolacją lub odebraniem starszego dziecka z przedszkola przy okazji odbierzesz i sobie poród.

Pomimo częstej dywizy że każde dziecko jest inne tak samo jak każda ciąża również masz wrażenie, że i podejście ludzi wokoło się zmienia. Są prawdy niezaprzeczalne i standardy ciążowe dotyczące używek, suplementów i odżywania. Są też dwa obozy matek. Jedne twierdzą że kieliszek wina w ciąży został im zalecony nawet przez ginekologa jakieś 150 lat temu w poprzedniej ciąży ( nie idźcie tą drogą). Inne twierdzą że w ciąży kategorycznie nie można jeść truskawek, cytrusów, poziomek, winogron, pić kawy …..itd. Jednym słowem nie można nic. Bądź tu mądry.

Jak wariat zaczynasz wtedy przypominać sobie jakieś zamierzchłe czasy poprzedniej ciąży i nie ważne czy byłaś w niej 3, 5 czy 15 lat temu. Oglądasz zdjęcia z obiadów w 16 tygodniu ciąży z roku X tylko po to by przypomnieć sobie i uzasadnić swoje wybory w ciąży numer 2. Wtedy wiedziałaś co jest dobre a teraz nie będziesz wiedziała? Tak być nie może! Jak już jesteś taka kompetentna bo wiadomo ha, z niejednego pieca chleb jadłaś a Twoje ciało już jakimś cudem wydało na świat jednego człowieka który dość nieźle sobie radzi skoro posuwa się do tekstu „wyjdź z pokoju, chce być sam!” to w tej Twojej kompetencji utrzymuje Cie personel medyczny.

Tak, tak to jest taki czas że z panią pielęgniarką jesteś na Ty. I wiesz że pójście na pobranie krwi w sukience z długim rękawem to nie jest najlepszy pomysł. Wiesz jakie wyniki są dobre, jakie złe. Na widok obniżonej ilości erytrocytów nie wpadasz w panikę i nie dzwonisz do ginekologa. Wymagasz od siebie więcej bo wiesz na co Cię stać, w końcu mówią że ciąża to nie choroba.

Zbliża się wielki dzień, czujesz to w kościach, szukasz znaków na niebie, wsłuchujesz się w swój organizm i oczekujesz objawów jakie miałaś w poprzedniej ciąży. Powiedzmy, bo w praktyce i tak nic nie pamiętasz a jedynie może Ci się wydawać. Czytasz w internecie, a tam 168 kobiet pisze, że bólu związanego ze skurczami przed porodem nie da się zapomnieć i że na pewno będziesz wiedziała że to już.

Jesteś szczęściarą, trafiasz do szpitala słyszysz magiczne pytanie

– „Pierwsze dziecko?”

-„Nie…”

-„Aaaaa to Pani już wszystko wie!”

W tym momencie zdajesz sobie sprawę, że powinnaś wiedzieć wszystko i wstyd o cokolwiek zapytać. Wstyd nie radzić sobie z karmieniem piersią, wstyd nie wiedzieć ile dziecko ma przybierać na wadze, wstyd mieć wątpliwości czy ta kupa jest na pewno prawidłowa.

Nie tędy droga, zawsze trzeba pytać, rozwiewać swoje wątpliwości i słuchać specjalistów ( ale i swojej intuicji), filtrować informację innych „kompetentnych”matek i iść do przodu.

Zostaw odpowiedź

Nawigacja