5 cech najgorszego pediatry

W internecie aż roi się od zdjęć wysypek, krostek, konsystencji kataru i opisów objawów dziecięcych chorób. Takie mamy czasy, internet jest wszędzie a jeśli internet jest wszędzie to i wszyscy wszytko mogą wiedzieć. Pomimo tego nowego trendu, o którym pewnie jeszcze kiedyś napiszę, rodzice nadal chodzą do lekarzy. Dlaczego? Cóż to za pytanie, banał prawda? Jasne jest, że chcemy dla osoby którą kochamy najbardziej na świecie jak najlepiej. Wydaje się być oczywiste, że w rodzicielstwo wpisana jest obawa o zdrowie. Nie mając dzieci myślałam, że to wszystko jest bardzo proste, przeżycia, problemy i choroby także.

Studiując jeszcze na Uniwersytecie Medycznym przyjmowałam wszystko na chłodno. Widziałam wiele. Spoglądając z tej drugiej strony mając w głowie książkowe informację  przekonanie że jedynym wyjściem z sytuacji jest spojrzenie na wszystko z rezerwą. Jednak na miłość boską nie z obojętnością. Wszystko wyglądało inaczej. Niektórym już tak zostaje na zawsze, pediatrom również.

Jak każdy rodzic przeszliśmy wiele, bardzo wiele wizyt lekarskich, szpital, badania. To chyba nieuniknione, a świetny, empatyczny pediatra w dodatku na każde zawołanie to rarytas.

Oto 5 cech i zachowań lekarzy pediatrów, które wskazują na to, że albo nie warto do niego wracać albo należy natychmiast uciekać.

  1. Przedmiotowe traktowanie pacjenta-dziecka

U niektórych pediatrów okazuję się, że do gabinetu wchodzi sam rodzic z jakąś, co tu dużo mówić, szmacianą lalką. Gdy lekarz orientuje się, że owa lalka mówi, rusza się i ma własne zdanie zaczyna się problem. Wydaje się, że tego się nie spodziewał.

  • Rozebrać.
  • Położyć.
  • Ręce na kolana! (do 2 latka, come on!)
  • Nie ruszać się!
  • Przestań się drzeć, przecież nic Ci nie robię!
  • No, patrz, to tylko patyk, otwierać usta!
  • No i co po co się było tak mazać?

2. Udzielanie „cennych rad” wychowawczych

Nie chodzi tu bynajmniej o rady w jakiej temperaturze powinno spać dziecko, bo akurat to istotnie może wpłynąć na zdrowie dziecka w niektórych chorobach. Chodzi tutaj o rady stricte wychowawcze, dotyczące tego czy można całować dziecko w czasie badania, czy można  je przytulać, albo czym powinni bawić się chłopcy (sic!) by wyrośli na prawdziwych mężczyzn.

Jeśli usłyszycie radę lekarza brzmiącą :” Ja Pani powiem, dzieci powinno się wychowywać bezstresowo: mają robić to co każą rodzice wtedy rodzice nie będą się stresować.”  Uciekajcie i nigdy tam nie wracajcie.

3. Traktowanie rodzica jak niedojrzałego do tej roli głupka

Pytanie lekarza o to ile masz dzieci podczas gdy zupełnie nie wpływa na wysypkę na plecach dziecka wydaje się być bez sensu. I takie w zupełności jest. Pomijam sytuację gdy jest to znacząco istotne podczas zarażeń chorobami zakaźnymi itp.

Łatwo jednak wyczuć intencję pytania i natychmiastowej odpowiedzi

Jedynak?

-Tak

-To widać

Kurtyna.

Nie dla wszystkich lekarzy jasne jest, że taka praca i funkcja zrazem łączy się z szacunkiem i do małego pacjenta i do rodzica. Na prawdę nie istotne jest ile lekarz dziennie bada dzieci lub widzi ich z odległości 40 cm, to Ty najlepiej znasz swoje dziecko. Doskonale wiesz jak je rozebrać i zaręczam, że z pewnością robisz to dobrze lub wiesz kiedy jest przerażone.

4. Milczenie

Po kilku wpadkach z lekarzami ujawniającymi cechy powyższe dziękujesz Bogu, że ten się nie odzywa. Jak masz zły dzień- świetna opcja, ale niestety nie na dłuższą metę. Zdaje sobie sprawę, że nie wszyscy muszą być duszami towarzystwa a praca to praca ale bez przesady. Jeśli lekarz bada dziecko masz święty obowiązek wiedzieć co tam słyszy albo widzi. Wyciąganie informacji by siebie uspokoić nawet jeśli jest to tylko katar to dla rodzica nic przyjemnego.

5. Przekupstwo

Umówmy się, jeśli rodzic stosuje takie metody to sam się na nie zgadza i ok. Wtedy jeszcze przed wyjściem z domu obiecuje dziecku słodycze albo zabawkę zaraz po tym jak „dzielnie” zniesie wizytę. Jeśli jednak jest inaczej to nie rolą lekarza jest namawiać i wciskać cukierki do kieszeni zaraz po grzecznym otwarciu buzi.

Nie znoszę opcji : ja mam spokój 5 min a Ty się rodzicu męcz przez resztę dnia. Zwłaszcza gdy okazuję się, że cukierki w kieszeni są jak mówi lekarz na koniec wizyty „ nie do zjedzenia dla takiego malucha”.

Te przykłady wydają się dla Ciebie niewiarygodne? My przeszliśmy je na własnej skórze. Warto szukać dobrego lekarza, tego właściwego. Takiego który szanuje swojego małego pacjenta a także jego opiekunów.

Jakie są wasze doświadczenia, może znacie jeszcze jakąś cechę o której nie pomyślałam, napisz komentarz, to dla mnie wiele znaczy!

3 komentarze

  1. Ja bym jeszcze dodala lekarza poprostu niekompetentnego… takiego co bada „po lebkach” (przed szczepieniem!), stawia zle diagnozy, nie zauwaza istotnych problemow u dziecka itp. Niestety ale ja tez i takich doswiadczylam 🙁
    Ale rowniez doswiadczylam Pani dr ktora mojemu synowi puszczala banki mydlane zeby choc na chwile sie nimi zainteresowal i przestal sie wyrywac i plakac… bez ani jednego zlego slowa na niego. A naprawde bylo baaaaardzo ciezko go zbadac. Takze mozna! 🙂

Zostaw odpowiedź

Nawigacja