Testujemy

Kreatywnie i kolorowo- czyli kredki dla najmłodszych

Kiedy N. skończył rok zaczęłam się zastanawiać nad bardziej kreatywnym spędzaniem czasu. Dzieci lubią rysować, dzieci lubią mazać i kolorować. Ale co potrafi taki roczniak czy nawet 2 latek? W kwestii malowania…no raczej nie zaskoczy nas obrazem wiosennego krajobrazu Bieszczad, a co najwyżej kolorowymi kreskami i kółkami…no i oczywiście kropkami. Kredka jaka jest każdy wie. Sami wychowaliśmy się na tradycyjnych kredkach ołówkowych, woskowych, pastelach, nic prostszego. Ale dla takiego małego dziecka rysowanie tradycyjną kredką nastręcza wiele trudności. Podstawową trudnością, jest to, że taki 1-2 latek chwyta kredkę wszystkimi palcami( całą dłonią) i utrzymanie tak wąskiej kredki w kilku palach jest dla niego dość ciężkie.  No niestety powoduje to masę frustracji i w większości przypadkach takie kredki na tym etapie rozwoju lądują gdzieś głęboko w szafie wraz z opinią że nasze dziecko „nie lubi rysować”. Pierwsze kredki na jakie się zdecydowaliśmy to stożki Playon Crayon.  N. nie ma problemu z ich…

Testujemy. Wózek Joolz Day Earth

Moja przygoda z Joolzem zaczęła się gdy w mojej głowie dopiero rodziły się myśli o chęci powiększenia rodziny a ja akurat zobaczyłam ten wózek na ulicy. Oczywiście zupełnie zielona (wtedy) w temacie owych pojazdów dziecięcych w sekundę po jego zobaczeniu powiedziałam sobie w głowie : „muszę go mieć! Temat powrócił po kilku miesiącach gdy w drodze był już N. Nie oszukujmy się, kobiety jednak kupują trochę oczami, a ten wózek spodobał mi się jako jedyny podczas kilkumiesięcznych poszukiwań. I jeśli oglądałam się za jakimś wózkiem na ulicy był to Joolz. Lubię minimalizm, a ten wózek taki jest. Bez zbędnych pokręteł, guzików, udziwnień, miliona kolorów. Monochromatyczny, prosty, ale intrygujący. Co w nim takiego idealnego? Jakie są jego największe zalety? Na pewno jedną z kluczowych zalet, sprawdzanych podczas wyboru wózka, jest prowadzenie. No tak w końcu taki jego cel- wożenie dziecka. Joolza prowadzi się niesamowicie gładko, bezszelestnie. Bez problemu można prowadzić go…

Testujemy. Fill’n Squeeze- zestaw do robienia eko musów.

W ostatnim czasie nasze półki sklepowe okupują musy i przeciery a także jogurty w charakterystycznych saszetkach. Bardzo proste- gotowy przecier warzywny lub owocowy do podania wprost do paszczy głodnego, wrzeszczącego dziecia. Bez łyżeczek, bez śliniaczków, bez mocowania się z chęcią lub niechęcią do danego produktu. Bo przecież opakowanie bardzo oryginalne i żadne dziecko nie będzie mogło się oprzeć przed naciśnięciem woreczka ze smakołykiem. Dokładnie tak to wygląda, pomysł rewelacyjny! Ale z takimi gotowymi musami jest różnie, bo albo wątpliwy skład, mała pojemność, a cena jak na tą pojemność, którą proponują wiodący producenci wysoka. Gdy ja szukałam jakiejś alternatywy do karmienia łyżeczką zwłaszcza w podróży, albo podczas wyjść „ na miasto” wpadłam właśnie na pomysł kupienia owych saszetek. N. oszalał na ich punkcie od początku, a później pomyślałam, że jak tak dalej pójdzie to zbankrutuję. I tak właśnie wpadł mi w ręce zestaw do robienia i wtłaczania musów w wielorazowe saszetki.…

Nawigacja