Rodzicielstwo

Rodzicu, temperamentu nie zmienisz!

Wszyscy jesteśmy „jacyś”. Mamy swoje wady i zalety, pewnie większość z nas jest w stanie wymienić swoje wady, z zaletami gorzej. Bez obaw aby widzieć zalety trzeba się trochę nad sobą napracować. Nie mówiąc już o widzeniu zalet w ludziach wokół nas. Jako rodzice małego dziecka widzimy w nim same zalety. Wszyscy wiedzą przecież że takie „małe pączki” zbudowane są wyłącznie z zalet i słodkości. Wraz z tym jak dziecko dorasta zaczynamy zauważać różnice , głównie między sobą a nim. Wkurza nas nieziemsko jak dziecko robi coś nie tak jak powinno albo tak jak sami byśmy tego chcieli. Nie daj Boże masz już dziecko w wieku szkolnym.Tutaj dopiero zaczyna lecieć krytyka, jeśli nie bezpośrednio do niego to do osób trzecich. Tego nie umie , tamtego nie potrafi….nie lubi….nie chce… To jaką ktoś ma osobowość możemy  stwierdzić dopiero około 16-18 roku życia, ale temperament to co innego. Różnimy się od siebie…

Twoje dziecko wymusza? Gratuluję!

Płacze, krzyczy, piszczy, jęczy, wiesza się u nogi, nie da się odłożyć- czemu to ma służyć? Wymusza, to jasne powie Ci to babcia, ciocia, mama, teściowa, koleżanka. Też tak uważasz? Gratuluję! Już wkrótce Twoje dziecko otrzyma Nagrodę Nobla. Nie jestem niestety przekonana o tym czy będzie to akurat pokojowa Nagroda Nobla, bo taki wrzask czasem może wywołać nie tylko trzęsienie ziemi ale Ty sam masz ochotę sięgnąć po jakiś karabin. Często zastanawiam się skąd taka opinia i przekonanie że dziecko kilkuletnie, ba nawet kilkumiesięczne albo kilkutygodniowe potrafi ogarnąć skomplikowany plan. Żeby nie powiedzieć, że ten kilkumiesięczniak pomimo tego, że sika a pieluchę to w swojej głowie knuje misterną taktykę polegającą na połączeniu związku przyczynowo-skutkowego i tego jak skutecznie zniszczyć Ci dzień. Dziecko to tylko dziecko, robisz wszystko by było mu dobrze. Jesteś dorosły zawsze wiesz lepiej od niego, masz większe doświadczenie. Wykluczone, dziecko nie może Tobą rządzić. Jakby tak było…

Zjedz coś i wróć do „zielonej strefy” – nie tylko przed Świętami

W życiu każdego człowieka, tak dobrze czytasz, człowieka, nie tylko rodzica są momenty gdzie o samokontrolę trudno. Albo wkurzą cię w pracy, albo przyjaciółka zachowa się tak, że z największą przyjemnością kopnęłabyś ją w tyłek. Często w takich sytuacjach można się odwrócić na pięcie i „cześć!”. Jeśli taka sytuacja zdarza się z dzieckiem… ja uważam że jest trudniej. Trudniej o kontrolę, trudniej o powstrzymanie emocji, trudniej o to by nikogo nie skrzywdzić. Ja w życiu udawać nie umiem. I choć czasem bardzo się staram finalnie wychodzi ze mnie wściekły pies albo obrażalska panna. Bywa tak, że takie zachowania w relacjach damsko- męskich sprawdzają się bardziej, angażują drugą stronę lub prowokują do rozmowy. Z dziećmi jest inaczej. Jeśli się nie dogadasz- zginiesz. Polegniesz na polu bitwy jako rodzic i jako opiekun. Cały świat w końcu tego od Ciebie oczekuje. Kilkanaście oczu ocenia, patrzy i krytykuje. Co z tego jeśli sami nie…

Oczekiwanie na Święta- na bogato czy bez fajerwerków?

Wydaje mi się, że nie jestem taka stara. Czas przed świętami kojarzy mi się różnie, ale doskonale pamiętam kupowane co roku kalendarze adwentowe. Duże plansze z okienkami. Pewnego dnia naciskało się palcem na głowę grubego gościa z brodą i ukazywała się ona – brązowa, błyszcząca czekoladka! Jeszcze chwila zawahania, niepewności, jaki ma kształt i po chwili już wiedziałeś. Nie ważne czy był to prezent, bucik czy dzwoneczek, każdego dnia smakowała tak samo. Nadal w sklepach można spotkać takie „staroświeckie „ kalendarze. Kto je teraz kupuje? Nie mam pojęcia. Może ja bym kupiła, gdyby tylko moje dziecko jadło czekoladę z taką chęcią jak ja kiedyś. Niestety, albo stety tak nie jest. Plansza z czekoladkami to przeżytek, teraz to się robi na bogato. 24 dni, 24 paczki, 24 prezenty, codziennie coś innego, codziennie coś zaskakującego. Dzieci się zmieniają, potrzebują emocji. Kiedyś czuliśmy podekscytowanie zgadując jaki kształt ujrzymy, teraz to za mało. Dzieci…

Dziecko? Super! Polecasz?

Parenting ach parenting to znaczy tyle że masz dziecko. Inni pytają czy nie można po polsku? No jasne, że można-rodzicielstwo. Kto czyta te wszystkie blogi parentingowe? Jest oczywiste że w znaczącej większości osoby mające już na swoim koncie potomka, często nie jednego. Czego szukają więc na takich stronach bezdzietni?  Jakiś czas temu usłyszałam zarzut, że jako „etatowamatka” powinnam promować, namawiać tudzież gloryfikować macierzyństwo. Nie ukrywam, że w tym czasie jedyne co miałam w głowie to wielki znak zapytania zaraz obok wykrzyknika. Nigdy nie myślałam, że mam coś wspólnego już wtedy z głośną królikową kampanią Ministerstwa Zdrowia. Nie jestem przekonana do tego czy do rodzicielstwa można namówić, bo nie znam nikogo kto pod wpływem internetu zdecydował się na dziecko. Z drugiej strony wyobrażam sobie sytuację kiedy to niektóre dość napastujące osobniki w rodzinie zaczynają temat dzieci przy świeżo upieczonych małżonkach. Wiem , że tak się zdarza. Nawet na niektórych to działa,…

Zrób to wtedy kiedy będziecie gotowi

Płacz, kurczowe trzymanie się rodzica i sroga mina wyrywającego dziecko nauczyciela. Czasy się zmieniły, adaptacja w placówkach które zajmują się opieką nad dziećmi to już raczej standard niż rarytas. Warto z niego skorzystać w pełni.  Adaptacja przedszkolna to temat który z pewnością macie już za sobą, my też. Każde dziecko przechodzi ją inaczej. Jedni z płaczem i bolącym sercem inni bez problemu. Chyba nikt jeszcze nie doszedł do tego czy to sprawa charakteru, miejsca czy podejścia rodziców. Każdy mówi sprawa indywidualna. Byłoby idealnie gdyby przekładało się to na rzeczywisty czas adaptacji i rozpoczęcia przygody z przedszkolem. Doskonale wiem jak to jest gdy każda napotkana osoba pyta czy Twoje dziecko chodzi już do przedszkola lub żłobka. Biada Ci jeśli odpowiesz, że nie. Wtedy oznacza to tyle co „siedzisz z nim w domu”. A więc siedzisz z tym swoim dzieckiem na kanapie cały dzień. Ty nic nie robisz bo siedzisz przecież, a…

Zrób to wtedy kiedy będziecie gotowi

Płacz, kurczowe trzymanie się rodzica i sroga mina wyrywającego dziecko nauczyciela. Czasy się zmieniły, adaptacja w placówkach które zajmują się opieką nad dziećmi to już raczej standard niż rarytas. Warto z niego skorzystać w pełni.  Adaptacja przedszkolna to temat który z pewnością macie już za sobą, my też. Każde dziecko przechodzi ją inaczej. Jedni z płaczem i bolącym sercem inni bez problemu. Chyba nikt jeszcze nie doszedł do tego czy to sprawa charakteru, miejsca czy podejścia rodziców. Każdy mówi sprawa indywidualna. Byłoby idealnie gdyby przekładało się to na rzeczywisty czas adaptacji i rozpoczęcia przygody z przedszkolem. Doskonale wiem jak to jest gdy każda napotkana osoba pyta czy Twoje dziecko chodzi już do przedszkola lub żłobka. Biada Ci jeśli odpowiesz, że nie. Wtedy oznacza to tyle co „siedzisz z nim w domu”. A więc siedzisz z tym swoim dzieckiem na kanapie cały dzień. Ty nic nie robisz bo siedzisz przecież, a…

Dziecko i pies w jednym stali domu…

W większości czworonóg pojawia się w rodzinie wcześniej niż dziecko. Razem z mężem twierdzimy, że to zawsze takie ciche przygotowanie do rodzicielstwa. Może dlatego, że w naszym przypadku tak było. Najpierw jedno wyzwanie. Włochata kulka, która wymaga od człowieka zaopiekowania i tego, że spontaniczny wyjazd często nie wchodzi w grę. Trzeba znaleźć hotel przyjazny zwierzętom, szukać restauracji do których możesz wejść lub zjeść coś na dworze albo zwyczajnie na taką ewentualność mieć „babcie” w pogotowiu. Z dzieckiem jest łatwiej. Ono ma znaczącą przewagę. Rozwija się z prędkością światła. Każdy miesiąc sprawia, że jest inaczej. Nie chodzi jednak tutaj o sytuację: pies czy dziecko, a raczej pies i dziecko. Czy da się to pogodzić? Wraz z narodzeniem dziecka pojawiają się wątpliwości czy takie połączenie zda egzamin. Zwłaszcza gdy w większości od osób starszych słyszy się negatywne opinię o obecności psa zwłaszcza przy małym dziecku. Tak, tak, już w pierwszych dniach słyszałam…

Niezbędnik, czy jest niezbędny?

Rodzice kochają niezbędniki. Listy potrzebnych rzeczy bezwarunkowo. Nie masz czegoś? Zginiesz, z pewnością, Ty albo Twoje dziecko. Dla jednych gadżety dla innych bzdety. Z drugiej strony lubimy być pewni poprzez czyjąś pewność i doświadczenie.  Zaczyna się od niezbędników zaraz przed narodzinami dziecka, potem torba do szpitala, niezbędnik apteczkowy, niezbędnik wakacyjny, niezbędnik wyjazdowy. Blogi kochają niezbędniki równie bardzo jak firmy produkujące rzeczy dla dzieci! Czy warto się jednak kierować tymi zestawieniami w stu procentach? Wszystko zależy od naszego charakteru. Znam rodziców którym tylko przysłowiowy kij i worek, tyle wystarczy i hej przygodo. Są też tacy by dla swojego komfortu psychicznego i bezpieczeństwa muszą mieć ze sobą absolutnie wszystko. Przy wszystkim przyda się przede wszystkim zdrowy rozsądek. Kto nie zna sytuacji robienia zakupów z niezbędnikową listą. Chyba każdy doświadczył kupienia rzeczy, które nadal na spodzie szuflady z nadzieją, że kiedyś z pewnością to się przyda. Ja takich zakupów miałam kilka. Zarówno polecanych…

Skarpety i sandały- konieczność, wiocha czy styl

Wiosna, lato- cudowny czas spędzony od rana do wieczora na powietrzu. Rano chłodno, za godzinę ciepło później upał. Sandały więc to podstawa garderoby dziecięcej w tym  czasie. Blogi zabiją się wtedy w tworzeniu kreatywnych zestawień nowości sandałowych. Wybieramy więc te najpiękniejsze, a może najwygodniejsze, takie z zakrytymi palcami lub odkrytą piętą. My też wybraliśmy już swoje sandały ale zanim to zrobiliśmy siłą rzeczy przyglądałam się na butowe  nowości na małych stópkach na placach zabaw. I wtedy się zaczęło.  Fala przemyśleń po tym jak po krótkich kalkulacjach okazało się, że ok. 80 % dzieci na placu zabaw ma na stopach nie tylko i sandały ale też skarpety. Nie dawało mi to spokoju. Co tam opinia kilku matek z otoczenia, postanowiłam zapytać o to na jednej z grup na portalu społecznościowym. Jakie są wyniki tej, niemalże, debaty społecznej? Spotkałam się z kilkoma grupami odpowiedzi. Niektóre całkowicie mnie zaskoczyły. Zobaczcie sami. NIE, NIE,…

Nawigacja