…bo mama nie bujała

 

Pod koniec lat 80. pewna młoda mama postawiła sobie za punkt honorowy, że swojego dziecka bujać nie będzie. Bo się dziecko przyzwyczai, bo trzeba będzie już tak zawsze, bo dziecko będzie co raz cięższe i co wtedy.

I nie bujała, udało się jej to.

Bohaterką początku tej krótkiej opowieści jest moja mama, której jako jednej z nielicznych matek udało się wychować dziecko bez bujania.

Kto wtedy wiedział o integracji sensorycznej? No właśnie nikt! I pomimo tego, że od tego momentu minęło prawie 30 lat, integracja sensoryczna w oczach wielu młodych matek postrzegana jest jako moda.

Czym jest integracja sensoryczna?

Integracja sensoryczna jak sama nazwa wskazuje jest procesem neurologicznym, który organizuje wszystkie zmysły – te które odbierają bodźce z otoczenia (wzrok, słuch, smak, dotyk), ale też te zbierające informacje z głębi ciała (równowaga, czucie głębokie).

Dzięki takiej organizacji nasz mózg prawidłowo odbiera wszystkie bodźce i potrafi właściwie na nie reagować. Dzięki temu np. nie potykamy się o własne nogi.

Chodź z tym potykaniem jest różnie. Tutaj wracam do historii z początku wpisu.

Ja sama nigdy jakoś szczególnie nie zwracałam uwagi na to że dość często „atakuje mnie ściana”, bądź nie mieszczę się w drzwi ( choć dbam o linie ). Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, że akurat w mojej historii kluczowe było to bujanie, a właściwie jego brak. To że czasem się uderzam przypadkowo jakoś znacząco nie wpływa na moje życie, ale jest mi łatwiej zrozumieć z czego to może wynikać.

 

A więc mój apel: BUJAJCIE SWOJE DZIECI!

 

Bez obaw, że się przyzwyczają, z reszta do czego mają się przyzwyczaić? Chyba raczej my sami próbujemy je odzwyczaić, bo przyzwyczajone już są. W życiu prenatalnym nic innego nie robiły tylko się bujały, poprzez nasze ruchy. To trwało 9 miesięcy, więc uwierzcie mi…one są do tego już przyzwyczajone.

Bujanie wpływa pozytywnie na te niedoceniane, ale jak się okazuje kluczowe i najważniejsze zmysły, czyli równowagę i czucie głębokie ( propriocepcję ). One wraz z dotykiem są bazowymi zmysłami rozwijającymi się w łonie matki.

Właśnie dlatego tak ważny jest ruch dla kobiet w ciąży. Nie chodzi o to, że nagle masz zacząć biegać, chodzić na fitness dla kobiet w ciąży. Tutaj najbardziej ważne  są nawet zwyczajne spacery. Pozwala to maluszkowi już w łonie matki trenować te zmysły, po to by później ich  integracja była jak najlepsza, a sygnały z ciała były prawidłowo odbierane przez mózg.

No dobra, ale co z tymi kobietami, które ze względu na ciążę zagrożoną nie mogą się ruszać, a zalecane jest im jedynie leżenie? Na tą sytuację też jest rozwiązanie, genialnie proste i niesamowicie przyjemne! Tym rozwiązaniem jest po prostu hamak, bądź zwykły fotel bujany.

Tak jak takie aktywności są przyjemne dla nas tak i dla naszego dziecka i nie dziwmy się, że maluchy kochają bujanie, a większe dzieci tak cieszą się gdy huśtamy je w kocu.

Ale jeśli boicie się o swoje kręgosłupy bujając swoje szkraby, które z prędkością światła rosną, polecam poszukać innych równie naturalnych rozwiązań unikając elektrycznych bujaczków, które wibrując zbyt mocno pobudzają dzieci. np.

Hamak Amazonas Carrello

Memolaamazonas-carrello-baby-stelaz-stojak-drewniany

Ikeamemola-kolyskohustawka

ikea

To jak tam z Waszym bujaniem? Bujacie, czy nie?

Jeśli zainteresowały Cię moje wpisy wpadajcie do Nas na Instagram i Facebook

 

Prawa do zdjęcia należą do Emily

2 komentarze

  1. Oj tam przyzwyczai się… Ja nigdy nie widziałam żadnego dorosłego „przyzwyczajonego” do bujania się, nastolatka też nie widziałam, a nawet i dziecka w wieku szkolnym też nie widziałam 😉 Za to widziałam zarówno dzieci jak i dorosłych którzy właśnie „wchodzą” na ścianę albo na samą myśl o bujaniu robi im się nie dobrze… więc wnioski wysuwają się same 😉

  2. Pingback: Twoje dziecko wymusza? Gratuluje! - Etatowa Matka

Zostaw odpowiedź

Nawigacja