Banał wyprawkowy czyli jaką wanienkę wybrać?

Wanienka jaka jest każdy widzi. Podobnie jak wanna w standardowej łazience.

Jasne, mogą być wanny narożne, z hydromasażem bądź wbudowanymi uchwytami.

Z wanienkami jest tak samo.

Świat idzie do przodu ale jak trzeba było się myć kiedyś tak w tej materii nic się nie zmieniło i myć się trzeba nadal, a producenci prześcigają się w coraz to nowych trendach wanienkowych.

Tak na prawdę mam wrażenie, że najprostsza opcja jest najlepsza.

Kompletując wyprawkę jeśli chodzi o wanienkę  wyboru dużego nie miałam, bo wanienkę- model najbardziej prosty i klasyczny, a zarazem najtańszy dostaliśmy „ w spadku”. Choć nie powiem- moja natura gadżeciary miała w tym momencie bardzo trudno. W końcu, jak to? Tle wanienek, tyle opcji! Ale nie ulega wątpliwości, że funkcja każdej wanienki jest identyczna. Możemy jedynie kłócić się jeśli chodzi o ergonomię albo o „modę” na daną firmę w danym czasie- jeśli kogoś to w ogóle obchodzi.

Najdziwniejszymi opcjami i chyba najbardziej bez sensu są wanienka profilowane. Takie w których dziecko kładziemy w wodzie a ono siedzi sobie niczym na plastikowym, śliskim tronie  a’la sraczek bujaczek. Wystarczy chwile zastanowienia i okazuje się, że takie wanienki przydają się jedynie  przez pierwsze kilka miesięcy bo dziecko zwyczajnie wyrasta z plastikowego łoża, a poza tym ogranicza to w pewien pewien sposób swobodę dziecka, gdy leży ono w uformowanej z góry pozycji pseudo fizjologicznej.

Czy sami mielibyście ochotę na taką wannę? Nie wiem jak Wy ale ja jak już mam dłuższą chwilę i ochotę na kąpiel to uwielbiam się po prostu wyciągnąć w wannie. Podobnie jest też z wynalazkami takimi jak wielkie profilowane gąbki do wanienki. Tak by nasze dziecko poczuło się niczym królewna na ziarnku grochu  śpiąca na stu materacach. Nasza świadomość jako rodziców wzrasta , odkryliśmy już pleśń w zabawkach do kąpieli z dziurką, czas na odkrycie to czego nie widać czyli masę bakterii w takich gąbkach. Choć nie jestem zwolenniczką wychowywania dzieci sterylnie i w naszym domu nie jest to  nawet możliwe. Ale jeśli można unikać takich świństw jak wszelakie gąbki to czemu nie.

Wszystko jest po to by było nam lepiej. By rodzić zaskoczony, niepewny mógł jakoś poradzić sobie w sytuacji kąpieli, bo znam dokładnie obawy i wizualizowanie sobie wypadków wyślizgnięcia się dziecka  z rąk. Jednak moje obawy chyba znikły po obserwacji kąpieli noworodków w szpitalu.

I nagle okazuje się, że w umywalce dziecko tez można umyć, bo noworodek to nie 4 latek wracający z dworu w takim stanie, że zastanawiasz się czy to Twoje dziecko czy jednak Buka z Muminków.

Jeśli już uświadomiliśmy sobie co nie jest dobre ani przydatne to co jednak może się w takiej wanience przydać?

Stelaż- dwie wygięte rurki dopasowane do wanienki a takie przydatne. To się właśnie nazywa ergonomia. Zwłaszcza gdy mamy za sobą ciężki poród, cesarskie cięcie lub problemy z kręgosłupem. A nawet jeśli nie dotyczy nas żadne z powyższych – i tak później będziecie sobie wdzięczni, że go kupiliście.stojak-stelaz-podstawa-pod-wanne-wanienke

Spust z rurka do spuszczania wody- to jest coś czego chyba najbardziej mi brakowało w klasycznym modelu. Bo skoro już chcemy zadbać o kręgosłup i kupujemy stelaż a później mamy podnieść wanienkę i  wylać wodę…no bez sensu. Jak się okazuje w takim bezsensie kąpielowym można żyć , ja mam się dobrze.

Antypoślizgowe dno- jedna z podstawowych i bardzo przydatnych opcji jeśli chodzi o dzieci które już próbują poruszać się w wodzie. Unikniemy dzięki temu trochę strachu. wanienka-ikea

Są oczywiście jeszcze wanienki turystyczne, składane na płasko. Niesamowicie przydatne w małych mieszkaniach albo gdy dużo podróżujecie. Oczywiście nie jest to najtańsza opcja wanienki ale za to zaoszczędzenie przestrzeni się płaci.

Jeśli jesteście na etapie kompletowania pełnej wyprawki dla swojego maluszka zajrzyjcie także na wpis wyprawkowy. Tam pełna lista niezbędnych rzeczy!

Jakie są Wasze wanienkowe przemyślenia?

1 komentarze

Zostaw odpowiedź

Nawigacja