Luty 2016

9 Posts Powrót do strony głównej
Showing all posts made in the month of Luty 2016.

Mała i lekka-przegląd najbardziej interesujących wózków spacerowych

Idzie wiosna! Zarówno ja jak i mnóstwo rodziców w tym okresie staje przed dylematem wybrania wózka spacerowego. Już w tytule posta pojawiły się najbardziej istotne cechy idealnej spacerówki- mała i lekka. Myślę, że większość rodziców  w tych czasach kupuje wózki typu 2 w 1, tak było i w naszym przypadku. W dalszym ciągu zamierzamy eksploatować Joolza ( którego uwielbiam!) ale potrzebujemy coś jeszcze. Potrzebna jest jakaś alternatywa. Potrzebne jest coś, co możemy wziąć pod pachę jak piórko i pędzić za naszym niezdarnie uciekającym dzieckiem. Ah no tak jak wiosna i spacery to zaraz lato i wakacje! A jak wakacje to wyjazdy lub wyloty na piaszczyste plaże – co wtedy? No wtedy wózek też potrzebny no i oczywiście znów nasuwają się jego cechy- mały i lekki! Wybrałam kilka niezwykle interesujących, zróżnicowanych ( pod względem ceny, ilości i rodzaju kółek, rączek) pozycji. Wybrałam je ze względu na ich wagę, kompaktowość, wygląd (estetykę)…

Co wspomaga a co nie pomaga w rozwoju niemowlaka?

Wychowanie dziecka? Bułka z masłem- powie wielu. Wychowanie wychowaniem, a co z umiejętnościami? Przecież i tak kiedyś nauczy się jeść, przecież i tak kiedyś nauczy się przewracać, przecież i tak kiedyś nauczy się chodzić, mówić… i tak dalej. Więc czemu, tak wiele rodziców zainteresowanych jest wspomaganiem rozwoju dziecka? Najchętniej chcielibyśmy aby wszystko szło jak w zegarku, zgodnie z tabelą (tak z tą tabelą z jednych z tych książek, których jeszcze przed narodzinami przeczytałaś/ przeczytałeś). Jednak w tak niewielu przypadkach wszystko dzieje się idealnie ze wspomnianą tabelą. Sama, pomimo swojego wykształcenia i pewnej świadomości związanej z rozwojem dziecka, musiałam powtarzać sobie wielokrotnie: daj mu czas! Wiem, że świadomość, że czegoś nie możemy przyspieszyć i nie mamy na coś wpływu może przerażać, ale tak niestety jest. Pozostaje nam tylko wspomagać rozwój naszego dziecka, a wiele z rodziców nie zdaje sobie sprawy że niektóre banalne rzeczy mogą mieć niesamowity wpływ na rozwój…

1 godzina, 60 minut, 3600 sekund

Ile czasu poświęcasz swojemu dziecku? Tak, wiem że to trudne pytanie. Trochę trudno to policzyć. Nie chodzi tutaj o czas spędzony na karmieniu, przewijaniu, przebieraniu. Chodzi tutaj o czas oko w oko, ręka w rękę. Czas pędzony na zabawie, wymienianiu się spostrzeżeniami, rozmowę. Kiedy zadano mi to pytanie nie potrafiłam odpowiedzieć, choć zajmuję się N. cały dzień. Tylko rzeczywiście zdałam sobie sprawę z tego, że w dużej części jest to zajmowanie się nim i robienie miliona rzeczy w tak zwanym międzyczasie. I sama siebie zapytałam ile czasu jestem tylko dla Niego? Czy wiecie, że jedynie, albo aż, jedna godzina dziennie spędzona z dzieckiem pozwala na budowanie bezpiecznej relacji rodzic-dziecko, przywiązania i rozbudowuje zaufanie do rodzica? Ta informacja dała mi bardzo dużo do myślenia. Biorąc pod uwagę jakie mamy teraz czasy i to że rodzice wracając do domu po 10 h pracy ostatnią rzeczą o jakiej myślą to spędzenie całej godziny…

…bo mama nie bujała

Pod koniec lat 80. pewna młoda mama postawiła sobie za punkt honorowy, że swojego dziecka bujać nie będzie. Bo się dziecko przyzwyczai, bo trzeba będzie już tak zawsze, bo dziecko będzie co raz cięższe i co wtedy. I nie bujała, udało się jej to. Bohaterką początku tej krótkiej opowieści jest moja mama, której jako jednej z nielicznych matek udało się wychować dziecko bez bujania. Kto wtedy wiedział o integracji sensorycznej? No właśnie nikt! I pomimo tego, że od tego momentu minęło prawie 30 lat, integracja sensoryczna w oczach wielu młodych matek postrzegana jest jako moda. Czym jest integracja sensoryczna? Integracja sensoryczna jak sama nazwa wskazuje jest procesem neurologicznym, który organizuje wszystkie zmysły – te które odbierają bodźce z otoczenia (wzrok, słuch, smak, dotyk), ale też te zbierające informacje z głębi ciała (równowaga, czucie głębokie). Dzięki takiej organizacji nasz mózg prawidłowo odbiera wszystkie bodźce i potrafi właściwie na nie reagować.…

Gdzie ci mężczyźni….ojcowie?

Czy ojcowie potrafią się zajmować dziećmi? Czy nie macie wrażenia że gdy tylko ich własne dziecko zaczyna płakać robią dziwną minę i błędnymi oczyma w pośpiechu szukają matki dziecka? Widziałam wiele takich „akcji” a raczej ojców w akcji. Z drugiej strony znam kilku ( nie za wielu) ojców, którzy zajmują się dzieckiem lepiej niż matki albo przynajmniej równie dobrze. Według statystyk od stycznia do kwietnia 2014 z urlopu macierzyńskiego skorzystało 40 tyś. ojców. Czy to dużo? Okazuje się że to o 30 tyś ojców więcej niż w tych samych miesiącach roku poprzedniego. Czyli coś się zmienia. Czy nie jest tak przypadkiem, że to my- kobiety i matki same sprawiamy że mężczyźni wycofują się niejako z ojcostwa, stając z boku? Zanim zaszłam w ciążę, M. słyszał wszędzie że teraz zejdzie na drugi plan, że nie będzie najważniejszy. Jak dziecko się rodzi to podobno mężczyzna staje się zupełnie zbędny. I co? I…

Nasze hity wyprawkowe z okresu 12 miesięcy

Pomysł na ten wpis zrodził mi się już jakiś czas temu, gdy kilka razy pod rząd usłyszałam pytanie, jakie rzeczy dla N. sprawdziły mi się w 100%. Jest takich rzeczy kilka, uwielbiam je całym sercem i ze względu na to, że N. ma już 16 miesięcy sprawdziłam je w każdym calu. Nie wszystkie rzeczy są potrzebne i niezbędne w pierwszych miesiącach życia, a część z nich używamy do tej pory- i dlatego są to nasze hity z tych pierwszych 12 miesięcy życia. Hamak Amazonas Koala Lekki, rozkładany eko hamak. Przeznaczony jest dla dzieci od 0 do 9 mies. My używaliśmy go do około 6 miesiąca. N. go uwielbiał i bez problemu w pierwszych miesiącach w nim zasypiał. Delikatne bujanie okazywało się dla niego kojące. Hamak ma oczywiście pasy bezpieczeństwa, wszystkie linki się regulują więc bez problemu można je sobie indywidualnie dopasować. Ma on oczywiście możliwość zablokowania bujania. Cena: ok.300 zł…

Znikający sos boloński

Trzeba przyznać, że nie jest to przepis szybki. Prosty, oczywiście tak, ale na pewno nie szybki, bo ten sos boloński potrzebuje czasu i miłości. Podobnie jak rosół. Gwarantuje Wam jednak, że to się opłaci, bo jest niewiarygodnie pyszny! Nie ważne czy podacie go tradycyjnie z makaronem, czy też usmażycie do niego np. placki ziemniaczane, jest przepyszny. Nic dziwnego, że nie ma szans aby coś zostało na kolejny dzień. Składniki : 500 g mięsa mielonego wieprzowo-wołowego 2 marchewki 2 kawałki selera naciowego 1 cebula 2 puszki pomidorów liście laurowe ziele angielskie pieprz czarny mielony i ziarnisty só zioła prowansalskie 2 ząbki czosnku Cebulę , seler naciowy  i czosnek kroimy w kostkę, a marchew ścieramy na tarce (grube oczka) Rozgrzewamy patelnię z odrobiną oleju i wrzucamy na nią pokrojone składniki. 3. Do podsmażonych warzyw dodajemy mięso4. Wszystko smażymy dodając przyprawy 5. Usmażone mięso, razem z warzywami możemy przełożyć do większego garnka…

Kary – czy to wychowawcze?

Obecnie bardzo dużo mówi się o wychowaniu bez kar i nagród. Można powiedzieć nawet, że pogląd ten zajął miejsce jeszcze nie tak dawno opiewanemu wychowaniu bezstresowemu. Wiele z nas nie wyobraża sobie wychowania dziecka bez kar, bo sami byliśmy tak wychowywani. Każdy z nas doskonale pamięta co najmniej kilka takich sytuacji gdzie zostaliśmy ukarani. Już nie wchodzę w to czy słusznie, czy nie słusznie, ale kara traktowana jest nadal jako postępowanie wychowawcze. Zachowanie, które sprawi, że nasze dziecko zapamięta konsekwencje i już nigdy tego zachowania niepożądanego nie zrobi. Ale czy to na pewno są konsekwencje? Ale o tym dalej. To jakie kary pamiętacie? Wachlarz kar wydaje się być nieograniczony od kar cielesnych- bicia, zastraszania, klęczenia na grochu przy ścianie, odizolowanie po publiczne wyśmiewanie i poniżanie. Zastanawiając się chwilę, czy te wszystkie kary, które nawet jak je piszę, a wy czytacie wywołują tak negatywne emocje, mogą być wychowawcze? Czy zmienią zachowanie…

Podstawowa, pierwsza wyprawka dla dziecka

Będąc w ciąży już na jej samym początku, chyba jak większość kobiet, oglądałam w internecie elementy wyprawki. Im więcej oglądałam tym bardziej byłam przerażona tym ile rzeczy powinnam kupić. Mając na uwadze to, że w mojej rodzinie nie ma innego małego dziecka po którym mogłabym „w spadku” dostać jakieś elementy owej wyprawki. Wyszłam z założenia że wyprawkę zacznę kompletować gdy będę znała już płeć dziecka (16-20 tc.). Uważam że była to dobra decyzja. Przeszukałam cały internet w poszukiwaniu listy idealnej wyprawki, ale niestety w każdej coś mi brakowało biorąc pod uwagę opinie innych matek oraz czytając zawsze komentarze pod danymi postami. Postanowiłam stworzyć ją sama łącząc opinie i wiele list wyprawkowych i oczywiście uwzględniając zdrowy rozsądek. Teraz z perspektywy czasu mogę na tą listę spojrzeć trzeźwym okiem i szczerze mówiąc żadna rzecz z tej listy nie była kupiona bez sensu. I UBRANKA 1.Body bawełniane (napy metalowe) r.56 i 62 (krótki…

Nawigacja