Styczeń 2016

9 Posts Powrót do strony głównej
Showing all posts made in the month of Styczeń 2016.

Jedz grzecznie, siedź grzecznie…

Grzeczność to wg. słownika polskiego PWN to sposób zachowania świadczący o dobrym wychowaniu. Chyba każdy chce mieć dobrze wychowane dziecko, prawda? Nie znam rodzica który odpowiedziałby inaczej. Tylko niestety jak pomyślimy dłużej owa „grzeczność; kłóci się z naszym wyobrażeniem dziecka za 18 lat, ale o tym później. Co oznacza więc ta „grzeczność” wg rodziców? Jedz grzecznie to nic innego tyko zjadanie wszystkiego co dziecko dostanie na talerzu w ilości takiej jaką rodzic uzna za słuszną. Tutaj nie ma miejsca na odkładanie rzeczy na bok talerza albo jedzenie palcami, nie mówiąc już o marudzeniu – to już szczyt niegrzeczności! Grzeczne siedzenie oznacza siedzenie w jednym miejscu, nie rozglądanie się, nie rozmawianie. A machanie nogami? Ooo nigdy w życiu! A jak sprawa wygląda z grzeczną zabawą? No tu sprawa jest oczywista. Grzeczna zabawa to cicha zabawa! A najlepiej spokojna i rozważna jazda autem- zabawką po okręgu o promieniu wyznaczonym przez rodzica. No…

Z drzewa koń na biegunach…, czyli kilka słów o zabawkach drewnianych

Zabawki drewniane co raz szybciej podbijają polski rynek. Reklamowane są jako coś nowego i wyjątkowego. Ale przecież doskonale wiemy, że to nie jest żadna nowość, bo nasi przodkowie już od niepamiętnych czasów bawili się pseudo zabawkami z drewna czyli np. patykiem. Swoją drogą jest to najbardziej kreatywna zabawka dla jaką znam -ale to chyba temat na inny post. Chciałabym Wam dziś pokazać trochę zabawek drewnianych, które my mamy i uwielbiamy, a także kilka podobnych alternatywnych pomysłów moim zdaniem idealnych na prezent. Jakie są zatem zalety zabawek drewnianych? Naturalność i ekologia – tutaj chyba nic nie trzeba tłumaczyć bo drewno jest jak najbardziej eko, a jeśli już malowane to eko farbami lub bawione barwnikami naturalnymi Bezpieczeństwo- wydaje mi się że nie ma takiej możliwości aby odłamał się kawałek zabawki drewnianej zagrażając dziecku. Niestety jest to dość duży problem jeśli chodzi o zabawki z tworzywa sztucznego, bardzo często słabej jakości. Dlatego świetne…

Babeczki maślane, proste jak laska wanilii

Kocham masło! Ach co za wyznanie, ale naprawdę je uwielbiam. Jeśli wypieki to już te najbardziej maślane. Specjalne miejsce w moim przepiśniku- a raczej w głowie, mają babeczki maślane. Mieszczą się one  kategorii przepisów ekspresowych, bo ratują w sytuacjach gdy nagle ma ktoś wpaść lub nie wypada jechać gdzieś z „pustymi rękami”. Formę babeczek wymyśliłam sama, bo jest to forma znacznie przyjemniejsza w transporcie i jedzeniu, tak na prawdę przepis można z powodzeniem wykorzystać podczas nadchodzącej Wielkanocy i upiec go w formie wielkiej baby. No cóż, trzeba to przyznać, że po upieczeniu babeczki nie wyglądają jak wypieki Buddy’ego Valastro, ale musicie mi wierzyć na słowo (albo sami spróbować) smakują bajecznie! Składniki : 200 g. masła 200 g. mąki 200 g. drobnego cukru 16 g. proszku do pieczenia 4 jajka skórka otarta z pomarańczy laska wanilii Masło w temperaturze pokojowej rozcieramy z cukrem na gładką masę Do masy pojedynczo dodajemy…

A Ty jakim typem rodzica jesteś?

Kiedy jesteś nastolatkiem myślisz że nikt Cię nie rozumie, a ludzie są dziwni. Idziesz na studia dostrzegasz że każdy ma swoje zdanie i może myśleć inaczej. Idziesz do pracy myślisz, że każdy ma swoje życie i różnych znajomych, a cześć ludzi po prostu olewasz. Sprawa się nieco zmienia gdy stajesz się rodzicem. Bywając gdzieś z dzieckiem przyglądasz się bacznie innym rodzicom i wracasz do myślenia nastoletniego, czyli uważasz że inni rodzice są dziwni. Czemu dziwni? Ha! no właśnie – bo inni niż Ty. Spotykając się głównie w gronie matek również zauważyłam przeróżne podejścia i dziwactwa (z mojego punktu widzenia). Matka eko freak- czyli matka ekowariatka. Pranie?- oczywiście że w orzechach; chusteczki?- wata zmoczona wodą; pieluchy jednorazowe- złooo; marchewki?- tylko te najbardziej krzywe i ekologiczne. I można tak bez końca. Szanuje nieustającą walkę o planetę, lubię produkty „eko”, podziwiam samozaparcie eko wychowania. Niestety jestem słaba i u mnie wygoda wygrała. Matka…

Jak doceniać bez pochwał?

Jakiś czas temu brałam udział w doświadczeniu. Kilka rodziców dostało kartki papieru i kredki. Pierwsze zadanie polegało na narysowaniu drzewa idealnego. Po narysowaniu pewna Pani podeszła do każdego powiedziała ” pięknie” i na kartce u każdego czerwonym długopisem wystawiła ocenę wzorową. Drugie zadanie polegało na narysowaniu najpiękniejszego kwiatka. Po czym Ta sama kobieta podeszła do każdego każdemu powiedziała ” bardzo ładnie ” i każdemu wystawiła inną ocenę. Trzecie zadanie polegało na narysowaniu domu idealnego. Po zadaniu Pani podeszła do każdego i zaczęła opisywać co jest narysowane bez przymiotników oceniających. Był to stricte opis co jest na rysunku, opis doboru kolorów i szczegółów. Po tych 3 doświadczeniach zapytano nas o nasze odczucia. I pierwszy raz w życiu zaczęłam się zastanawiać jak naprawdę czyje się dziecko gdy włoży w coś ogromną pracę a rodzice w ferworze codziennych obowiązków burkną pod nosem z uśmiechem ” super, pięknie” . I to jest ta chwila…

Co z tym jedzeniem?

Twoje dziecko kończy pół roku. Zapewne tak jak ja przedarłaś się już przez gąszcz porad i tabeli dotyczących planu żywienia dzieci. Nie wiem jak Ciebie ale jakiś czas ten temat przyprawiał mnie o ból głowy. Inna informacja od pediatry inna informacja w książkach. Kasze, mleka, ekologiczne marchewki, słoiki, jogurciki spędzały mi sen z powiek. Karmiąc piersią myślałam sobie: „oh jak dobrze nie muszę jeszcze robić mu specjalnie jedzenia”. Ta reakcja była na tyle dziwna w moim przypadku, że ja uwielbiam gotować. Nie myśląc co na ten temat sądzą kobiety, które kuchnię omijają wielkim łukiem. Kolejną rzeczą o którą się martwiłam to kwestia najadania się. Tutaj akurat , po czasie, dowiedziałam się i zupełnie zgadzam się z opinią Carlosa Gonzalesa , autora książki „Moje dziecko nie chce jeść”, że nasze dzieci nie głupieją nagle po pół roku i tak jak wiedziały ile mają zjeść z piersi, tak teraz wiedzą dokładnie ile…

No podziel się! Nie bądź samolubem! 

Często słyszycie takie reakcje rodziców w stosunku do dzieci? Ja słyszałam je kilka razy i o zgrozo było to połączone z wyrywaniem zabawki, płaczem dziecka i zdziwioną minę dziecka, która owej zabawki się domagało. Dlaczego rodzice tak panicznie boją się, że ich dzieci wyrosną na samolubów, wpatrzonych w siebie i własne potrzeby narcyzów? Dlaczego tak ważne dla nich jest postrzeganie ich samych i ich dziecka przez innych rodziców? Wszyscy chcemy być idealni, grzeczni, uczynni, ponad swoimi potrzebami stawiać drugiego człowieka. Każdy pragnie mieć swoją własność i to jest chyba zdanie kluczowe. Oczekiwanie od dziecka do 3-4 roku życia dzielenia się i empatii i rozumienia celu drugiej osoby jest niczym nauczenie słonia latać. Oczywiście jeśli wsadzimy go do samolotu – poleci, ale owego samolotu- przenośni nie uda nam się zbudować szybciej niż przez te 4 lata. Mając więc wizje budowania samolotu dla słonia zastanawiam się zawsze po co te matki strzępią język (tracąc…

Miłość od pierwszego wejrzenia?

To jest tak, jak z miłością do drugiej połówki – jedni mówią, że istnieje miłość od pierwszego wejrzenia, a inni twierdzą, że to nie możliwe i zdarza się tylko w filmach. A jak jest z tą miłością do dziecka? Tutaj zdania też są podzielone. Jedne kobiety mówią do brzucha w którym siedzi 8 tygodniowa „fasola”. Inne nawet w 9 mies ciąży zwracają się do brzucha per ” ono”. To niesamowite jak dużo zależy od od indywidualnego podejścia, przystosowania i kondycji psychicznej kobiety. Na wielu forach prowadzony jest cały czas hejt związany z tym jak można nie kochać swojego dziecka. Ja tez tak kiedyś myślałam. Cały czas czekałam, aż po porodzie zaleje mnie ta fala miłości, pomimo tego, że ja nie należałam do tych które śpiewają fasoli i doskonale czułam, że coś tu jest nie tak. Wiedziałam jak ma się nazywać, czułam Go, ale mimo to w środku jakiś dystans. Czytam fora…

” Jak będziesz miała dziecko to dopiero zobaczysz…” 

Znacie to tytułowe stwierdzenie? Ja bardzo dobrze! Będąc w ciąży słyszałam to zdanie wielokrotnie – to chyba za mało powiedziane. Jak tylko słyszałam sam początek zdania już robiło mi się słabo. Oczywiście to zdanie kończyło się przeróżnymi stwierdzeniami: 1… nigdzie nie wyjdziesz, 2…stracisz wszystkich znajomych, bo kto by chciał gadać o kupach i kolkach, 3…nigdzie nie wyjedziecie bo z dzieckiem się nie da!bo ja przewinąć? Jak nakarmić? A jak będzie płakać w foteliku? Wakacje z dzieckiem to wakacje stracone! 4…nie będziesz miała nawet kiedy się umyć i skończysz w dresie z tłustymi włosami, 5…przez 3 lata będziesz chodzić jak zombie bo najpierw dziecko będzie miało kołki i będzie całą noc płakać a później będzie się budziło 100 razy w nocy, 6…będziesz musiała oddać komuś psa, bo jak urodzi się dziecko pierwsze co zrobi pies to z pewnością rzuci się mu do gardła z zazdrości. To kilka zdań które usłyszałam będąc…

Nawigacja