Festiwal Rodzicielstwa Bliskości

Wrześniowy weekend, Łódź, ok. 130 kilometrów od Warszawy ale też wielokrotnie więcej z innych części Polski. Pomimo tego wiele osób postanowiło spędzić czas właśnie tam. Dlaczego?

Właśnie w ten wrześniowy weekend Łódź stała się wielkim świętem rodziców i dzieci, a Art Inkubator miejscem gdzie można było spotkać masę rodziców których łączy zamiłowanie do wychowania dzieci ze zrozumieniem, empatią i bliskością.68

Wpadł mi ostatnio przez przypadek tekst na jednym z blogów (zabijcie mnie nie pamiętam jakim) o  że matki „siedzące” z dzieckiem to istne roboty. O tym, że w domu z dzieckiem nie można się rozwijać. Czytałam tam, że opieka nad dzieckiem to jedynie gotowanie, karmienie i przewijanie i sprzątanie och… no i spacery rzecz jasna. Nie zapomnijmy tez o tym, że najbardziej kreatywną rzeczą to budowanie zamku z piasku. Owy tekst przeczytałam 2 dni po pobycie na Festiwalu Bliskości i wiecie co sobie pomyślałam? Pomyślałam sobie o tych dwóch światach. Jeden to ten z tekstu na owym blogu. Drugi to obraz rodziców których poznałam w Łodzi. Najważniejszą różnicą w tych dwóch światach jest pasja, pasja do tego co się robi.

W momencie gdy rodzi się dziecko rodzicami będziemy już do końca życia. Niezmiennie, z nowymi wyzwaniami jakie daje ono na każdym etapie rozwoju.

Chcecie wiedzieć jak było?

Inspirująco, bo tematy warsztatów i spotkań dotyczyły życia każdego rodzica, i dla każdego jakaś część tematu była nowa.

Profesjonalnie, bo wszystkie spotkania były prowadzone przez ludzi, krótko mówiąc, znających się a rzeczy.

Do takich wydarzeń podchodzę zawsze bardzo osobiście, bo zawsze można wyrazić swoje zdanie, podzielić się problemami z wieloma ludźmi, którzy są w stanie pomóc, a przynajmniej wprowadzić trochę „światła” do całej sytuacji. Bardzo cenię sobie takie miejsca, gdzie na pozór obcy ludzie po dwóch godzinach zazwyczaj doskonale się rozumieją ze względu na podobne przeżycia czy emocje.

Ostatnio znajoma mnie zapytała:” tyle szkoleń i wykładów jak to wszystko zapamiętać?”

Moim zdaniem to nie jest kwestia zapamiętania, to kwestia tego czy wchodzisz w dany model rodzicielstwa czy nie. 

Po co to wszystko?

Odpowiedz jest prosta. Cały ten zachód po to by wspierać i doskonalić rodziców. Mocno bym się myliła mówiąc, że rodzicielstwo bliskości jest proste. Wymaga ono ciągłego myślenia, bo nie sztuka krzyknąć „nie wolno!” sztuka znaleźć dobre rozwiązanie sytuacji. Takie rozwiązanie by było w zgodzie z nami samymi ale także satysfakcjonujące dla dziecka. Sztuką jest powiedzieć „nie” inaczej i zrozumieć płacz co siedzi w tej małej głowie.

I pomimo tego że przez osoby postronne rodzicielstwo bliskości postrzegane jest czasem jako wychowanie bezstresowe ( nie ma  z nim nic wspólnego) coraz więcej rodziców decyduje się wychowywać dzieci w ten sposób.

Co raz częściej widuje się rodziców którzy chcą rozmawiać, nie tylko z sobą ale też z dzieckiem, pokazują świat takim jakim jest, tłumaczą i rozumieją- to pocieszające.img_6086 frb-dz4

Co zamiast wyświechtanego „nie wolno” i czy „nic się nie stało” oznacza że faktycznie nic się nie stało przeczytacie TUTAJ i TUTAJ

 

Zostaw odpowiedź

Nawigacja